List do Facebooka: Algorytm przysłonił Wam człowieka. Gdzie są moje dane?

April 11, 2018

Pracownik Facebooka powiadomił mnie, iż mam dożywotni zakaz wstępu na portal. Tak właśnie. Mój personalny profil został z dnia na dzień skasowany. Po 2 tygodniach wysyłania formularzy, które albo nie działały, albo nie dochodziły, lakonicznym tonem zostałam poinformowana o mojej ‘’zbrodni’’. Nie mogłam wejść z tym werdyktem w żadną polemikę. Przy drugiej wiadomości odpowiedział mi już bowiem automat.

 

Tekst ukazał się również na portalu Gazeta Wyborcza

 

10 lat wspomnień, kontaktów, zamknięte ścieżki do stron biznesowych, aktywistycznych: wszystko zostało wyłączone, przy zerowej możliwości dochodzenia swoich racji.

 

Wiecie jakie to uczucie, nie móc powiadomić swoich współpracowników, przyjaciół i rodziny, o tym, co się z Wami nagle stało? Dlaczego znikasz z grup zadaniowych, dyskusyjnych, pracowniczych? To wtedy uświadamiasz sobie, że na Facebooku czułaś się tak bezpiecznie, że nawet nie przyszło Ci do głowy zapisać połowy telefonów czy e-maili.

 

Myślicie, że macie profil na tym portalu społecznościowym? Otóż nie macie. Żadna Wasza wiadomość, zdjęcie, myśl, wpis czy komentarz nie należą do Was. Nie tylko dlatego, że firmy pokroju Cambridge Analytica mogą zdobyć, jak się okazuje, prawie każdą informację. Również dlatego, że w społeczeństwie, które Facebook zbudował, nie ma instytucji sądu, sprawiedliwości, Ty nie masz Rzecznika Praw Obywatelskich, a zasady są mało klarowne. Algorytm rządzi, nie człowiek. Nas nikt nie edukuje jak z tym sobie radzić. 

 

Zbrodnia z karą dożywocia

 

Zastanawiacie się, co takiego zrobiłam? Już Wam mówię. Kiedy mój profil zniknął, większość moich znajomych uznała, że zgłosili go masowo polityczni oponenci, albo wkurzeni widzowie TVP. Tak byłoby dramatyczniej. Dla mnie i dla tego tekstu korzystniej. Megalomanię zamknijmy jednak w klatce. Poszło o coś zupełnie innego. Naruszyłam prawa autorskie artystów i artystek muzycznych. Jestem choreografką, uczę tańca i czasem wrzucałam na profil gotowe video.

 

Najpierw Facebook powiadomił mnie, iż niektóre z nich łamią ich prawa. Ponad rok temu, dwa razy, zablokował mi profil na kilka dni. Pokasowałam wszystkie, chociaż nadal nie wiedziałam, jakie dokładnie są umowy ze światem artystycznym. Nie wiedziałam, że nie mogą puszczać również LIVE z muzyką w tle z własnych zajęć (za możliwość odtwarzania muzyki w studio - oczywiście płacimy). Nie mając tej świadomości, ostatnio to zrobiłam. Facebook zamknął mi konto. Jak mnie powiadomił — na zawsze. Założenia nowego jes zakazane. Ostrzeżenie o tym, że gdzieś łamię prawa autorskie, musiało mi umknąć w setkach notyfikacji. Na e-mailu go nie znalazłam. Tylko tyle i aż tyle.

 

Ludzki aspekt

 

Nie musicie mi mówić, że oczywiście zawiniłam. Wiem to. Zgadywałam zasady Facebooka intuicyjnie, ponieważ nie ma ich wyrazistej wykładni. W regulaminie zakreślone są one bardzo ogólnie. Instagram, który też należy do tej firmy, w praktyce akceptuje wideo z muzyką  na masową skalę. Profile tancerzy i tancerek robią tam oszałamiające kariery. Youtube — jak wyczytałam — ma indywidualne ustalenia z artystami i artystkami. Jak donosi Digital Trends, Facebook zawarł też umowę z Sony/ATV Music, dzięki, której muzyka komercyjna będzie jednak w części dostępna.

 

Błędy po mojej stronie są oczywiste, ale z drugiej strony... jak mam się poruszać wśród zasad, które nie są jasno i w szczegółach wyjaśnione i których muszę szukać ''po Internecie''?

 

Ta sytuacja wskazała na ilość wyzwań stojących przed relacją  Facebooka ze społecznością, którą stworzył. Również  jego, w pewnym sensie, ''nieludzkiego'' podejścia do swoich użytkowników i użytkowniczek. Hm. Czy może to ja miałam za duże oczekiwania wobec korporacji, którą wzięłam za część swojego ‘’domu’’? Czy byłam naiwna? 

 

 

Pozwółcie, że to wypunktuję

 

Po pierwsze, dożywotnie wykluczenie mojego imienia i nazwiska ze społeczności Facebooka uważam za ekstremalne i drastyczne. Można zamknąć profil, kazać otworzyć nowy. Zamknąć go na jakiś okres. Nawet bardzo długi okres. Zablokować opcję wideo na stałe.

 

Można też ''po ludzku'' powiadomić, że każde wideo z muzyką jest zawsze łamaniem praw autorskich, niezależnie od tego czy są to zajęcia taneczne, live z koncertu, remiks DJ. Jeśli są jakieś inne zasady — należy napisać je dokładniej. Problem polega na tym, iż nawet dla samego Instagrama i Facebooka te wytyczne są zmienne, płynne. Ostatnie porozumienie z Sony, jeśli faktycznie prawdziwe, szczególnie ten fakt eksponują. Jak ma to być tym bardziej zrozumiałe dla nas?

 

Wyobraźcie sobie, że za 10 lat nie jestem w stanie dołączyć do społeczności pod własnym imieniem i nazwiskiem, ponieważ w pośpiechu przegapiłam notyfikację i źle zrozumiałam (nieprzejrzyście wyłożone) zasady.

 

Po drugie, problemem jest brak możliwości dostępu do danych, które tam zostawiłam. Chociażby do ich kopii. Zupełny brak informacji, co się z nimi stanie. W czyich są rękach? Czy są one obecnie trzymane na jakimś serwerze? Czy zostały zupełnie usunięte?

 

Czy 10 lat mojego (a właściwie nie-mojego) życiowego archiwum, może być skasowane lub przetrzymywane bez mojej zgody? Więcej, w tych treściach są też informacje innych ludzi przecież. Zapytałam o to pracownika Facebooka, bez odpowiedzi.

 

Czy Facebook zdaje sobie sprawę, jakie monstrum stworzył i jakim zaufaniem został obdarzony? To nie są tylko ‘’profile’’, ale w pewien sposób część naszych żyć, biznesów, hobby, aktywności. O ile za łamanie zasad (prawa) należy karać — tak! To w humanitarnych warunkach i przy zapewnieniu podstawowego poczucia bezpieczeństwa, sprawiedliwości.

 

Po trzecie, najgorszym jest brak możliwości dialogu. To chyba razi najbardziej. Rozmawiam z automatem, który nie chce słuchać moich wyjaśnień. Po ogłoszeniu ''werdyktu'' zostaję od możliwości zadawania pytań odcięta.

 

Ot, przykładowa wizja przyszłości, kiedy '’algorytm’’ czy mechaniczne myślenie zastępuje człowieczeństwo i nie jest w stanie uwzględnić kontekstu.

 

Czy nawet jak jestem na wieczystej banicji, moje dane są bezpieczne? Czy to nie jest minimum, na które mam prawo uzyskać odpowiedź? Czy myśli, tekst, zdjęcia w żadnej części nie były moje ani przez chwilę w takim razie? Nie mam prawa ich ściągnąć, odzyskać?  

 

Czy nawet przy decyzji zamknięcia profilu, biorąc pod uwagę, że nie propagował żadnych nienawistnych treści, nie mogłabym przekazać pracy, która jest w nim zapisana (t.j kluczy do Fan Page) współpracownikom i współpracowniczkom? Przecież nikogo nie zabiłam. Czy te aspekty są w ogóle nieważne?

 

Jeśli Facebook, tworzy grupy do budowania zespołów zadaniowych, otwiera pole dla biznesu — to music zapewniać fundamenty zasad w nim panujących. Szczegółowo i zrozumiale. Jawność ścieżki odwołania i podejmowania decyzji w razie konfliktu, nawet ewidentnej winy, czyli łamania obowiązującego prawa — jest równie ważne.

 

I will be fine

 

Utrata medium do komunikacji takiej jak Facebook i wykluczenie ze społeczności, szczególnie ze świata aktywistycznego, to głównie cios w moją działalność społeczną. Oczywiście to wciąż ''luksusowy'' problem pierwszego świata. Trzeba mieć do tego dystans. Ciekawie jest jednak to iż, po 2 dniach dezorientacji, poczułam ogromną ulgę psychiczną. Sama nie wiem, skąd się ona dokładnie wzięła. Uświadomiłam sobie, jak wielki był to Matrix i jak mało jednak miałam pojęcia o jego zasadach, oraz najważniejsze, kontroli nad nim.

 

Dziś, przy jednoczesnym przyznaniu się do wszelkich własnych zaniechań, zastanawiam czy praworządność i odpowiedzialność nie powinna zawitać do progów Facebooka. Albo, lepsza, personalna komunikacja ze społecznością. To my powinniśmy to wymusić.

 

Mam też inne przemyślenie. Przy wszystkich plusach technologii, człowiek nigdy nie zaakceptuje zmechanizowanego, algorytmicznego świata, w którym traktowany jest jak liczba.

 

Także. Dear Facebook, koszty banicji będą duże, poczucie krzywdy, iż nie otrzymałam sprawiedliwego procesu (ale to moja opinia) jeszcze większe. But I will be fine. Dziś otwierając czołówki gazet, widząc zeznającego przed Kongresem Mark Zuckerberga, zastanawiam się jednak ‘’but will you’’?

 

Przyjmując w całości moje winę, byłabym wdzięczna, gdyby Facebook odniósł się do powyższych argumentów. Mam ndzieję, że ten tekst do niego dotrze. Nie mam innej możliwości, aby dochodzić swoich racji, zadać kolejnych pytań (których mam więcej), aniżeli pisząc ten tekst publicystyczny.

 

Katarzyna Mortoń

 

Instagram: k_g_morton

Twitter: K_E_Morton

Fan Page: Katarzyna Mortoń

 

 

 

 

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Recent post

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

© 2017 by Katarzyna Mortoń