Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

© 2017 by Katarzyna Mortoń

 

Człowiekowi, który chciał się żywcem spalić. Trzeba powiedzieć: Słyszę Cię, Twoje emocje traktuje poważnie.

October 20, 2017

Przedruk na łamach Gazety Wyborczej: http://bit.ly/2Ec3yrI

 

Młody chłopak popełnia samobójstwo. Był prześladowany za swoją orientację seksualną. Bez wahania solidaryzujemy się z nim. Nie jest to przecież afirmacja samobójstwa. Nie jest to poparcie dla tego aktu. To solidarność z człowiekiem, który nie wytrzymał presji systemu. Systemu, który niektórych dusi i tłamsi. #Icantbreath


19 pażdziernika, w czwartek,  na Placu Defilad 54-letni mieszkaniec Niepołomic popełnia próbę samobójczą. Głośno informuje o tym, co dokładnie go boli i przeraża. Tym razem część z nas jednak zachowuje powściągliwość. Nie chce brać odpowiedzialności za „afirmację"...? Za ''afirmację'' czego? Tego bòlu, bezsilności, może i nawet projekcji swoich własnych ograniczeń na te tworzone przez system. System, który wydaje się zawężać jeszcze bardziej, już tak wąskie, pola wolności.

 

 

Nie będziemy brać odpowiedzialności za rozpętaną wojnę między Polakami. Za wzajemną pogardę i niezrozumienie. Za to, iż polityka na tym gra, dzisiejsza władza tym okrutnie zarządza, chociaż i poprzednia przegapiła swój czas pracy ze społeczeństwem.

 

Nie będziemy patrzeć na skutki uboczne tego napięcia, ciśnienia, rozpaczy. Lepiej powściągliwie. Żeby nie umazać się krwią.

 

Chociaż nie boimy się być solidarni, kiedy dochodzi do innych samobójstw. One zawsze mówią jedno — nie mogę oddychać, nie widzę wyjścia, nie widzę przyszłości.


Polityczne czy niepolityczne - każda tragedia wymaga pochylenia się nad nią, bo jest wyrazem jakiejś społecznej niedoli. Poczucia zagrożenia.


Pochylenie się nad czymś nie jest afirmacją tego, powielaniem ani zachętą — jest sygnałem - usłyszałem Cię i traktuję Twoje emocje poważnie.


Depresja. 11 lat temu miałam depresje. Myślałam logicznie, analitycznie i stabilnie, moja inteligencja nie rozpierzchła się w oparach emocjonalnych kołowrotków. To raczej uczucie pustki i - w skrócie - rozdźwięku między tym, co Ty wyraźnie widzisz a tym, co społecznie jest Ci komunikowane jako norma. Często jednak to Ty masz racje! 

 

Nie każdy ma szczęście tę konkluzję przekuć w konstruktywne i zdrowe działanie.  

 

Nie wiemy czy ten konkretny akt został dokonany w wyniku depresji. Nawet jakby tak było, to też  należy się nad tym głosem rozpaczy (może niekonstruktywnym, może ekstremalnym) zatrzymać. 


I jeszcze raz. Zatrzymanie się nad tym nie jest afirmacją, ale wyrazem CZŁOWIECZEŃSTWA.


Nie bać się konfrontować z ludzkimi emocjami.
Robić to dojrzale. Ale robić.

 

Czasem myślę, że to nie lidera czy liderki nam brakuje w Polsce. Tylko dobrego psychologa.  Nie nauczyliśmy się rozmawiać o trudnych sprawach i przeżyciach społecznych w sposób rekoncyliacyjny. Jakby język nie miał niuansu. Śmierć się albo tylko propaguje, albo tylko wycisza. Czy nie ma nic po między? Brakuje nam języka? Umiejętności? Nie wiem. Mam jednak poczucie, że trudnych emocji, również tych społecznych, nie da się zamieść pod dywan. Trzeba je ulokować i dać im miejsce. Bez oceny jestem ''ZA'', jestem ''PRZECIW'', a raczej ''Czuję tak''... 

 

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Recent post

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload