Ultimatum dla Polski - Na brzegu ławki nie płaczę.

August 9, 2017

Tekst został opublikowany tu: http://wyborcza.pl/7,95891,22207034,ultimatum-dla-polski.html

 

Na brzegu ławki usiadłam i nie płakałam. Trzy tygodnie w Polsce, najdłużej od mojego wyjazdu do Belgii dziesięć lat temu, zostawiły trochę przestrzeni na zatrzymywanie się w różnych kątach Warszawy bez celu. Pędzący czas, miał wreszcie czas. Zwalniał na chwilę, ukazując wspomnienia (ścieżki, ulice, perony, rozmowy) w blasku słońca. Na tej ławce, więc, siedzę. Obserwuje mnie plac zabaw.

Myślę sobie, trawiąc protesty i wszystkie spotkania i plany - co się z Tobą stało Polsko? Chciałabym nad Tobą płakać, ale nie mogę. Za tamtą Tobą też nie tęsknię.

 

Fot: Gazeta Wyborcza: 26.07 2017 r. Kraków. Protest pod Sądem Okręgowym przeciwko reformie sądownictwa (fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta) 

 

 

Zawsze byłaś dla mnie: obrażona, trudna, zakompleksiona, podcinająca skrzydła, hermetyczna, oceniająca, patronizująca, dyscyplinująca. Teraz jeszcze będziesz może autorytarna. Zawsze mówiłaś językiem arogancji, a nie pewności siebie, „szaleństwa”, a nie kreatywności, wścibstwa, a nie ciekawości świata. Chciałaś się od nowa zdefiniować, a kończyłaś w tych samych schematach pomalowanych inaczej.

Tylko Ty, Polsko, umiesz walczyć o równość mieczem patriarchatu. O partycypację - pionowymi strukturami. O wrażliwość społeczną - dyskryminacją, o innowację - kontrolą, a o świadomość - milczeniem. Tylko Ty walczysz o przyszłość - przeszłością. Jesteś bezsprzeczną ekspertką w tej dziedzinie.

Pamiętam, jak Cię było zostawiać. To tak, jakby w dusznym pokoju otworzyć okna na oścież. A potem obserwować pękające i kruszące się ściany. Ściany - bycia kobietą, młodą, bycia blondynką, przyszłą matką. Bycia wiekiem, płcią, rzadko dojrzałością czy doświadczeniem.

Kruszyły się ściany i wybory, które nie były realne ani konieczne - bycia albo tancerką, albo intelektualistką. Albo poważną, albo zabawną. Albo miłą, albo agresywną. Albo stabilną i integralną, albo tylko emocjonalną. Zawsze jakąś kategorią, schematem. Jednym wymiarem. Tylko jednym. Monolitem w wersji prawej albo lewej. Nie powiedziałaś mi nigdy, że można być wszystkim. Zawsze kazałaś wybierać, przyklejać sobie metki. Rezygnować z czegoś i redukować.

Plac zabaw słucha mnie. Wychowuje dorastających ludzi. Na tych huśtawkach nauczą się pierwszych definicji, zależności, może też ścian. Czy tu można otworzyć okno? Zastanawiamy się.

Obserwuję siebie, i moją głową pełną uprzedzeń, żalu, który chowam, ukrywam i po cichu dekonstruuję. Inaczej zderza się to ze znamionami traumy młodej dziewczyny uwiązanej oczekiwaniami, kontekstami, narracjami, słowami, znaczeniami.

 

„Proszę mnie w nic nie zamykać”. Dźwięczy mi w głowie. Oj, ja wiem. To jest klaustrofobia level hard.

Ale co zrobić? Pytam ślizgawek i piaskownic. Z tej złości miałam nadzieję, Polsko, że samo Ci przejdzie. Nie przeszło Ci, a ściany wybudować chcesz jeszcze wyższe.

I siedzimy sobie teraz tu razem. Spokojnie. Rozmawiamy szczerze. Bo emocje nie muszą być niespokojne, jak nie wiesz, to już wiesz. Ty i Ja konfrontujemy się. Rozumiemy, że ani ja nie mogę uciekać już, a Ty musisz mi dać jakieś miejsce w tej przestrzeni. Musisz albo sama wezmę. Teraz takie mamy ultimatum.

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Recent post

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

© 2017 by Katarzyna Mortoń