© 2017 by Katarzyna Mortoń

 

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

Międzynarodowy KOD? Krytyczne i wolne Społeczeństwo Obywatelskie

January 30, 2017

Premier Beata Szydło zapowiedziała powstanie Narodowego Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego. Chce uporządkować sytuację z fundacjami i stowarzyszeniami. Chciałaby je uwolnić od ''podporządkowania politykom poprzedniego układu rządzącego'' - jak mówi w wywiadzie dla „Tygodnika Solidarność”. Dokładnie tak jak rząd uwolnił od tychże wpływów media publiczne. Dziś przyszedł czas na nas — obywateli. Po wymiarze sprawiedliwości, wolnych mediach i edukacji już ostatni bastion demokracji. Macki rządu są już o krok od naszych głów. Nie możemy na to pozwolić. Być może to właśnie społeczeństwo obywatelskie jest remedium na spin historii. Wydaje się ona bowiem ponownie budzić najgorsze instynkty w ludziach. Ludziach ze świata, w którym deklaruje się, że prawa człowieka są wrodzone i należne każdemu.


Wydarzenia kilku ostatnich miesięcy pozbawiły liberałów resztek złudzeń co do tego, w jakim kierunku zmierza znacząca część tak zwanego ''świata Zachodu''. Życzeniowe myślenie typu ''nie będzie tak źle'' czy też ''jakoś to będzie'' nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Globalna, przepełniona informacjami rzeczywistość jest trudna do zrozumienia. Neoliberalny styl życia oparty na współzawodnictwie, koncepcji wygranych i przegranych pozostawia nie wiele miejsca na wrażliwość i empatię. Wojna na Bliskim Wschodzie wpływa na wybory polityczne społeczeństw Europy i Stanów Zjednoczonych. Zaraz, zaraz, ale czy to nie było najpierw na odwrót? Wybory polityczne mocarstw zachodnich decydują o życiu mieszkańców bliskowschodnich. Te współzależności napędzają koła historii. Dochodzi do kumulacji i przesilenia — liberalne demokracje przeżywają swój egzystencjalny kryzys.

Zdjęcie: Daniel Koperski 


Złote dziecko Unii Europejskiej — Rzeczpospolita Polska — została przejęta przez siły głęboko nacjonalistyczne i autorytarne. Przejęcie, warto wspomnieć, nastąpiło za pomocą demokratycznych wyborów. Kiedy już myśleliśmy, że Brexit to najgorsze co nas może spotkać. Nastąpił szach mat - Trump.

Ach, a zaczęło się tak niewinnie. Wzrost popularności partii populistycznych oraz tych o tendencjach autorytarnych był traktowany na początku trochę jako niesforny skutek uboczny prób wykształcenia europejskiej tożsamości. Szamańskie struktury zwane umowami, traktatami, instytucjami, kiedyś strażniczki pokoju, dziś postrzegane jako forma opresji powodują malutki bunt eurosceptyków. Jeszcze jest nadzieja! Może uda się załatwić kilkoma kampaniami ufundowanymi przez Unię Europejską? Wkrótce jest odpowiedź — Nie uda.

Polityczne wstrząsy tektoniczne obudziły już prawie wszystkich marzycieli. Otwarcie i w większości zaczęliśmy debatę o tym, co jest nie tak. Od czego zacząć, aby odwrócić bieg rzeki?

Globalne problemy, globalne rozwiązania

Forum Społeczeństwa Obywatelskie Centralnej i Wschodniej Europy odbywa się 25 listopada w Bukareszcie. Spotykały się na nim europejskie organizacje pozarządowe, aby zbudować wspólny front, który miałby uratować nasz kontynent, a może i świat od populizmów, nacjonalizmów i mowy nienawiści. Pytanie jest zasadnicze, co się stało? Jak to zmienić? Hanna Szulczewska i ja miałyśmy okazję reprezentować tam Komitet Obrony Demokracji, który postrzegany jest jako wzór szerokiej mobilizacji społecznej. Dyskusje i konkluzje forum utwierdziły mnie w przekonaniu, że współpraca międzynarodowa jest naturalną koleją rzeczy. Ponadnarodowa Koalicja Demokratów jest niezbędna przy globalnym charakterze wyzwań, jakie przed nami stoją.

Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie skali zjawiska nacjonalizmu i populizmu. Pozwala włożyć sprawy w kontekst. Z jednej, teoretycznej strony rozumiemy to. Wciąż wydaje nam się jednak, że Jarosław Kaczyński jest fenomenalnym sprawcą kłopotów w Polsce. Nie drodzy państwo. Jarosław Kaczyński nie jest falą, ale jest na fali, którą utworzyły inne, wspomniane zresztą wcześniej zjawiska.

Do jakiej współpracy społeczeństwami różnych krajów mogłoby dojść? Co jest ważne?

Organizacje pracujące ze społeczeństwem obywatelskim nie są traktowane wystarczająco poważnie. Budżet Unii Europejskiej przeznaczony na ich rozwój jest zbyt mały, a programy zbudowane na wspieranie działań z tej kategorii nie są wystarczająco elastyczne. Wsparcie powinno być większe i szersze a beneficjenci powinni mieć większy wpływ na jego charakter. Programy muszą być dostosowane do zmieniającej się rzeczywistości i potrzeb społecznych. Obecnie na przykład w funduszu ''Europa dla Obywateli'' duży nacisk kładzie się na budowanie europejskiej tożsamości. Istota narodowej przynależności, w pewnym sensie, została zignorowana przez liberalne, otwarte środowiska. Jest ona jednak tak samo ważna, jak europejskość, dla większości wciąż ważniejsza! Ludzie potrzebują swoich lokalnych wspólnot. Chcą odnajdywać jedność z osobami, które opierają się na tym samym świecie symboli. Unia Europejska musi znaleźć drogę, aby wzmacniać narodową tożsamość i wskazywać, jakie jej części tworzą tę europejską, aniżeli konstruować tę drugą w sferze nadbudowy.

Kolejną rzeczą jest wymiana informacji między krajami w celu wyciągnięcia wspólnych wniosków i konkluzji. Miało to poniekąd miejsce na wspomnianym już forum. Obecna sytuacja polityczno-społeczna ma tak wiele płaszczyzn i aspektów, iż łatwo w niej o generalizację i uproszczenia. Diabeł jednak prawie zawsze tkwi w szczegółach. Wyodrębnienie i precyzyjne omówienie wszystkich procesów, które się na siebienakładają wymaga nie lada wysiłku intelektualnego. Odpowiedź na poniższe pytania wydaje się kluczowa:

Czy społeczeństwo obywatelskie może wpłynąć na globalne decyzje polityczne, wywodzące się z interesów ekonomicznych? Czy może prowadzić skoordynowane działania, które doprowadzą elity rządzące do zmiany kierunku bądź jego poprawy? W końcu — poparcie wyborców to też ich interes!

Czy społeczeństwo obywatelskie może wspólnie dokonać analizy postaw i narracji elit politycznych? Zrozumieć co się stało szczególnie po stronie reprezentującej demokrację liberalną, która w pewien sposób została odrzucona przez część wyborców, albo też niezrozumiana. Nastąpił gdzieś jakiś błąd (na poziomie systemowym, bądź komunikacyjnym), który należy zrozumieć. Część z ludzi czuje, że traci swój wolny świat (po wyborze Trumpa na przykład), ale inna część uważa, że tego idealnego stanu nigdy nie doświadczyła. Czy tego chcemy, czy nie to jest fakt!

Czy społeczeństwo obywatelskie jest w stanie wybudować alternatywę wspólnotową, która nie opiera się na strachu, ale wiedzy i świadomości? Odpowie na potrzeby ludzkie? Wypracuje kulturę zaangażowania społecznego? Jak połączyć liberalną wolność jednostki z podejściem otwartym na wspólnotę? Co zrobić z systemem, który mimo postępu, utrwala nierówności społeczne?

Wreszcie czy skoordynowane działania na poziomie międzynarodowym w obronie demokracji mogłyby sprawić, że presja na elity polityczne, parcie na rozwiązania systemowe, refleksja ideologiczna byłyby efektywne?

Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego

Słowo ''narodowe'' w kontekście Polski ostatnio wywołuje ciarki na plecach. Przecież jednak w powyższym artykule podkreślam, że narodowość musi zostać odkopana spod kurzy europejskości, być uznana i doceniona. Doświadczenie nam jednak mówi, że patriotyzm w wersji Prawa i Sprawiedliwości będzie wspieraniem tylko jednej, słusznej wersji ideologicznej, historycznej i symbolicznej. Możemy się spodziewać nieproporcjonalnego rozłożenia wsparcia i ''decyzji programowych''. Dokładnie tak jak w mediach publicznych, które nadały nowe znaczenie słowom takich jak pluralizm, rzetelność, akuratność. Również z tego powodu współpraca międzynarodowa jest konieczna, jako kotwica myśli, siły i motywacji, których może nam w naszym polskim pokoju bez powietrza zabraknąć. Oczywiście mogę się mylić. Mam nadzieję, że tak właśnie jest i rząd nas wszystkich zaskoczy.

Katarzyna Mortoń

\

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Recent post