Wstyd, teraz ludzie muszą udowadniać, że są ludźmi

June 21, 2017

Teks został opublikowany również na portalu Gazety Wyborczej: http://wyborcza.pl/7,95891,21981005,wstyd-teraz-ludzie-musza-udowadniac-ze-sa-ludzmi.html

 

Stereotyp, iż istota ludzka nie może się wznieść ponad własną identyfikację religijną czy narodową, pochodzi od ludzi, którzy tego nie umieją zrobić. Ale są inni, którzy definiują się inaczej i są w stanie wyciągnąć do siebie ręce, nawiązać więzi, a na końcu tej drogi odkryć... że nie są od siebie różni! Ba! Są sobie bliscy i podobni.

 

 

 

Kilka słów o programie TVP Info „Studio Polska”, z którego pod sam koniec wyszła część gości (tzw. lewa strona), a którego tego dnia byłam gościem (wirtualnie przez Skype'a, z domu).

 

Jak to działa i czy warto rozmawiać?

 

Program ten nie spełnia standardów rzetelnego dziennikarstwa. Naprawdę, każdy, kto idzie do tego typu programu, musi sobie z tego zdawać sprawę i rozumieć, że nie będzie się tylko wypowiadał, ale również nawigował między przekazami przesyconymi tezami i sugestiami. Redakcję programu osobiście, po ludzku lubię, natomiast, rozumiem, że nie mamy złudzeń co do tego, jaki jest jego ton.

 

Słowem kontekstu: zanim zaczęłam być aktywna na polu obrony praworządności i demokracji w Polsce, wspólnie z wieloma z Was przez kilka lat zajmowałam się organizowaniem treningów dla dziennikarzy i twórców mediów z całego świata w ramach międzynarodowej organizacji. Tę działalność nazywamy „budową potencjału mediów”. Treningi te dotyczyły rzetelności mediów, proporcji pokazywanych informacji, jakości argumentu, doboru ekspertów, źródeł, dekonstrukcji narracji uprzedzeń (również tych semantycznych), głębi analizy informacji itd.

 

 

 

 

 

Emocje zwykłych ludzi

 

Idąc do TVP, mam pełną świadomość, jak skonstruowany jest program i gdzie zachwiane są proporcje, występuje gra na emocjach. Na przykład: pokazywanie polskich rodzin, którym w Niemczech zabrano dzieci, bez podania w ogóle kontekstu i uzasadnienia, dlaczego te dzieci zostały zabrane. Emocjonalnie reagujący rodzice, stracili dzieci, widz nie jest w stanie dowiedzieć się dlaczego. Gra na „współczuciu” i emocjach jest oczywista. Program "Studio Polska" „ustawia” ton. Czyli mimo obiektywnie zadanych pytań większość obrazu i poszczególnie wklejone emocje przesycają całość pod konkretną tezę.

 

Zadaniem „opozycji” jest się z tej fali wydostać i jakoś z innymi głosami przebić. Oczywiście, program jest też zbudowany tak (i to akurat uważam za ciekawe), iż łączy ze sobą w jednym miejscu głosy eksperckie z doświadczeniami „zwykłych” (w dobrym tego słowa znaczeniu) ludzi. Zaburza to poziom debaty, który manewruje między merytorycznym argumentem a instynktownymi emocjami. Emocjonalność zresztą nie jest tylko domeną „zwykłych” ludzi, ekspertka też może podać argument tego typu, a merytoryką wykazują się ludzie bez ekspertyzy. Chodzi mi jednak o format programu, który nie wyznacza jednoznacznej formy.

 

Pan artysta rasista

 

Osobiście sama zawsze muszę podjąć decyzję, czy wchodzić w mniej słyszalne merytoryczne argumenty, czy odpowiadać i neutralizować najbardziej „widoczne skrajności”, które wiem, że przebiją się do świadomości widza. I tak teraz, trzy osoby w studiu opowiadały o tym, jak się nie mogły zintegrować z muzułmanami, w tym Pan „artysta”, który był po prostu rasistą. Pan rasista obrażał nawet Pana, który siedział obok niego w studiu. Pana, który był „z innej kultury”. Oczywiście Pan artysta nie rozumie, iż to ON jest „NIEINTEGROWALNY”, gdyż jego własne uprzedzenia nie pozwalają się mu zbliżyć do ludzi innych niż on. Jak mu też w programie powiedziałam - jest mi on bardziej obcy niż wszyscy moi przyjaciele muzułmanie razem wzięci.

 

Wyzwaniem jest zawsze połączenie merytoryki z ukazaniem prywatnego doświadczenia, które zawsze lepiej przemawia do ludzi. Bo ludzie lubią i rozumieją lepiej personalne historie. Osobiście uważam fakt tego, że w moim świecie naprawdę Bóg jeden wie, ile jest religii, mogę i powinnam pokazywać, iż integracja jest jak najbardziej możliwa, a nawet do szpiku kości - normalna i naturalna.

 

Niby uchodźcy?

 

Właściwie to jest trochę zabawne udowadnianie ludziom, że to osobowość jest czynnikiem łączącym, którzy mają siłę wybudować swój własny świat kompromisu między wartościami, jeśli są a) na siebie otwarci, b) chcą siebie nawzajem - chcą być ze sobą, lubią się, kochają się, cieszą się z bycia, przebywania razem. Stereotyp, iż istota ludzka nie może się wznieść ponad własną identyfikację religijną czy narodową, pochodzi od ludzi, którzy tego nie umieją zrobić. Ale są inni, którzy definiują się inaczej i są w stanie wyciągnąć do siebie ręce, nawiązać więzi, a na końcu tej drogi odkryć... że nie są od siebie różni! Ba! Są sobie bliscy i podobni.

 

Oczywiście problem weryfikacji uchodźców (raczej od emigrantów ekonomicznych niż walczących w Daesh) jest czymś czego nie można bagatelizować. Natomiast to od rządów państw zależy, czy umieją dobre mechanizmy wdrożyć.

 

W Belgii taki system istnieje. Istniał wcześniej dla imigrantów ekonomicznych (a czasem wolnościowych, czyli ludzi, którzy tak jak my nie chcieli żyć w reżimach). Wielu z nich zostało odesłanych, Ci, którzy znaleźli pracę i zintegrowali się - zostali.

 

Kwestia uchodźców to jednak inna sprawa i dotyczy tylko ofiar wojny i prześladowań. Jeśli ktoś uważa, że w Syrii nie ma wojny, i to są „niby uchodźcy'', to zapraszam do Syrii. Myślę, że trauma tragedii się tam dziejącej od razu poprzekłada klapki w mózgu.

 

Nie każde małżeństwo się uda

 

Trudno jest jednak debatować o merytorycznych kwestiach, jeśli najsilniejszy przekaz z programu jest taki, że kultury nie mogą się zintegrować, bo Pan artysta wykrzykuje obrzydliwe rzeczy pod adresem, moich znajomych, współpracowników i Pana, który siedzi tuż obok niego. Zastanawiam się wtedy, co widz rozumie z tego programu. Liczby, dane, krytykę „za” czy „przeciw”, czy zioma, który rzuca hasłami jak zaklęciami. Ktoś musi przynieść świadectwo temu, że można inaczej.

 

Czy to znaczy, że każdy muzułmanin zintegruje się z każdym Polakiem? Nie, tak jak nie każde małżeństwo się uda, nie każda przyjaźń wytrzyma próbę czasu i nie każda Kasia jest w stanie zintegrować się z nacjonalistą, który jest jej z gruntu „kulturowo” obcy.

 

Kasia swój kraj kocha i jemu służy, ale nie definiuje swojego charakteru i ludzkości tylko poprzez flagę. Człowiek i jego wnętrze zawsze jest pierwsze. Bo na początku tego świata urodziliśmy się bez flag. Kto jest Chrześcijaninem to wie, że ani Adam, ani Ewa, ani też wąż nie mieli na sobie nie tylko flagi Polski, ale też... zupełnie nic.

 

Gdy rząd oddycha strachem

 

Czy to znaczy, iż radykalni ideologowie nie są groźni? SĄ. Radykalni islamiści są groźni i groźni są radykalni nacjonaliści. Co więcej, mają wspólny mianownik i współpracują ze sobą (nieświadomie?), rozrywając na strzępy więzy ludzi, które powstały ponad ich symboliką. Jedyną symboliką, którą są w stanie zrozumieć, więzi niszczą, bo ich sami nie czują.

 

Za każdym razem, gdy wybucha atak terrorystyczny, nacjonalizmowi rośnie poparcie, za każdym razem, gdy nacjonalizmowi rośnie poparcie, rośnie poparcie radykalnemu islamowi - bo izolacja zawsze prowokuje odrzucenie i dalszą izolację.

 

Prawo i Sprawiedliwość jedzie po bandzie. Dwa ostatnie posty na FB, typu „podaj dalej”, w którym PiS tłumaczy ludziom, że to nic złego, że są niechętni uchodźcom, i wcześniejszy o tym, iż „jeśli nie chcesz, aby muzułmanie byli na Woodstock - podaj dalej”, świadczą o determinacji rządu do usprawiedliwienia ich własnej słabości i bezsilności oraz braku pomysłu na zbudowanie zdrowego i silnego kraju w globalnej wiosce, w jakiej żyjemy.

 

W zamian proponuje nam to: „Nie martw się, że nie czujesz empatii, że obojętne Ci jest, czy inny człowiek ginie'' - mówi PiS między wierszami. Strach i niepewność to normalne uczucia. Tak. Zadaniem rządu jest je jednak neutralizować. Pokazywać ludziom, iż owszem, strach jest normalny, ale brak próby przezwyciężenia go - JUŻ NIE! Ale to jest trudne, bo sam rząd żyje i oddycha strachem.

 

Ukłon, Panie Prezesie!

 

Zmanipulowane, sugestywne przemówienie pani premier nie pozostawia pola do pomyłki. Wycięte z kontekstu - mówią niektórzy? Proszę włożyć w kontekst tę wypowiedź w takim razie. Na przykład w kontekst postów na FB i Twitterze, które propaguje PiS. Rozumiem, że to puzzle tej samej układanki.

 

Według mnie nic nie możemy innego zrobić, aniżeli przebijać się przez ten Matrix dobrymi przykładami równoważącymi sensacyjne wiadomości o „gwałtach” i „szariacie”. Dobrych przykładów integracji jest całe mnóstwo, ale człowiekowi rzadko przychodzi do głowy, aby opisywać, jak poszedł z kimś do kina albo zjadł obiad. Tylko dlatego, iż Ci ludzie mają inny kolor skóry i w kraju takim jak Polska to jakiś fenomen.

 

Ostatnio mówię do swojego kumpla tak: „Możemy pogadać na wideo na FB razem, bo mój kraj nie umie sobie wyobrazić nawet takiej sytuacji, w której Ty i Ja rozmawiamy. Przepraszam Cię... nie chcę Cię uprzedmiotawiać, sprowadzać do koloru skóry, religii, ale nie widzę innej możliwości...”. Wstyd, teraz ludzie muszą udowadniać, że są ludźmi.

 

I na koniec jeszcze jedno. Moja mama jest multi-kulti. Mama mówi tak do mnie: „Ostatnio zaczynam się czuć w naszym kraju nieswojo”. Moja mama jest pół-Chinką. W programie "Studio Polska" jedna z gości powiedziała, że w szkole starsi koledzy wyśmiewają się z azjatyckich dzieci, „bo przenoszą choroby”. Ukłon, Panie Prezesie. Przecież to mogłaby być moja rodzina!

 

Cały Program: https://vod.tvp.pl/video/studio-polska,17062017-cz-2,32853149 (Cz.2) i https://vod.tvp.pl/video/studio-polska,17062017-cz-1,30988414 (Cz. 1)

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Recent post

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

© 2017 by Katarzyna Mortoń