Czy silne przywództwo jest KOD potrzebne? Kijowski - punktem odniesienia.

May 17, 2017

W lutym kontaktują się ze mną działacze i działaczki z Rumunii. Dzwonią pełni entuzjazmu, strachu, adrenaliny, determinacji i poczucia historycznego momentu. Centralny plac w Bukareszcie Piata Victoria wypełniony jest po brzegi protestującymi. Demonstrujący żądają, aby ich rząd wycofał kontrowersyjne rozporządzenie, które łagodzi kary przestępstw korupcyjnych. W ciągu najbliższych dni rozmawiam z nimi o tym, co się dzieje w Rumunii kilkakrotnie. W pewnym momencie poruszamy temat ''przywództwa''. Okazuje się iż w Rumunii nie ma liderów ''rewolucji.''. Jest tylko hasztag #resist. Wystarczył. Rząd wycofał się ze swoich rozporządzeń.

 

W Polsce natomiast ''przywódczą'' mantrę od miesięcy powtarzają wszyscy. Media, działacze i działaczki, politycy i polityczki: kto będzie? Kto jest? Kto powinien być liderem/liderką KOD? Silne przywództwo musi być. Twarz musi istnieć. Powtarzamy jak zaklęcie. Czy na pewno?

 

Czy Komitet Obrony Demokracji, wielki ruchu społeczny, którego lista osiągnięć jest długa i imponująca (Zrozumieć KOD. Przed wyborami. Co się udało, a co trzeba poprawić?), a pracowało na to bez ustanku, tysięce aktywistów i aktywistek, musi w ogóle mieć przywódcę/czynię w ''konserwatywnym tego słowa znaczeniu''?

Pytam. Przyznaję. Odpowiedzi jeszcze nie znam. Wiem na pewno, iż jeśli musi ... to jest to zły znak. Według mnie stan idealny, to taki w którym brak twarzy nie jest w stanie zachwiać tożsamości i działań organizacji.

 

‘’Kijowski case study’’

 

Ideę KOD zasadził (jak nasionko, które kiełkuje) w umysłach społecznych Krzysztof Łoziński w swoim artykule dla Studio Opinii ‘’TRZEBA ZAŁOŻYĆ KOD’’. Jarek Marciniak założył Fan Page Komitetu Obrony Demokracji, Mateusz Kijowski utworzył grupę na FB. W krótkim odstępie czasu stały się więc 3 widoczne medialnie rzeczy: powstał artykuł w Studio Opinii, Fan Page, Grupa.

Wiele rzeczy działo się jednak poza zawężoną percepcją mediów. KOD został założony, a następnie rozwinięty do podstaw pierwszych, nieformalnych struktur przez grupę ludzi — tzw. Członków i Członkiń Założycieli KOD. Do pracy szybko dołączali się koordynatorzy i koordynatorki regionalni, lokalni, jak również działacze z Polonii.

 

Komitet Obrony Demokracji, fenomenalnie, powstał na raz '' i oddolne i odgórnie.''. Powstał, ponieważ w społeczeństwie istniała potrzeba na zorganizowanie sprzeciwu wobec władzy. Ta potrzeba, śmiem twierdzić, istniała, zanim wyłoniły się konkretne osoby, chętne do ''poprowadzenia ludzi''. Również Czarny Protest, czy Ogólnopolski Strajk Kobiet tak świetnie zagospodarowały przecież (chociaż na innym obszarze i inaczej) tę energię.

 

Zauważmy, KOD powstał z pluralizmu. Do pluralizmu, uważam, powinien wrócić.

 

Mateusz Kijowski został twarzą, symbolem KOD. Głównie dlatego, iż ładnie i miękko wypowiada się w mediach. Zainwestował on również w budowanie społeczności (pisząc swoje codzienne notki), w momencie, w którym ludzie potrzebowali codziennego głosu nadziei. Zrobił to dobrze. A nawet ''za dobrze'', gdyż zdołał przyciągnąć do siebie między innymi ludzi (obecnie wobec niego bezkrytycznych), którzy bardziej niż odejścia PiS, potrzebowali więzi społecznych i poczucia tożsamości. (Zaznaczam, iż zdaje sobie sprawę, iż generalizuję). Dlatego też tak wielu (chociaż nie wszyscy) z tych oddanych zwolenników Mateusza, pisze więcej o lojalności i dozgonnej przyjaźni wobec niego aniżeli wskazuje gdzie i jak mógłby on wyprowadzić KOD w nowy rozdział.

 

Nie da się jednak ukryć, iż ''potrzeba przynależności'' jest to ogromną potrzeba ludzka (również moją), zapomniana przez liberałów i kapitalistów szybkiego świata rywalizacji i wzajemnego punktowania. Mateusz świetnie na nią odpowiedział.

Jednak w tym samym czasie kilkadziesiąt innych osób, pracowała w pocie czoła nad organizacją struktur, demonstracji, akcji, ludzi na wieloaspektowych wymiarach. Z dala od świateł reflektorów i uwagi mediów, grupy aktywistów i aktywistek wykonywały jeszcze ważniejszą pracę. Tworzone były więzi lokalne, grupowe, merytoryczne zalążki działań i programów.

Wydawało się (z mojego punktu widzenia), iż taki miałby podział ról w momencie powstania ruchu. ''Twarz KOD'' miała reprezentować jego głos, być sumą wszystkich innych głosów pracujących od rana do nocy. ''Twarz KOD'', trochę jak rzecznik KOD miał przedstawiać to, co zostało wypracowane, uzgodnione przez wiele równie ważnych, strategicznych, poświęcających się dla sprawy umysłów tworzących organizację.

 

Ale stało się inaczej...

 

Przywództwo

 

W percepcji społeczno-medialnej dominuje teraz przekonanie, iż Mateusz Kijowski nie powinien być przewodniczącym KOD z powodu ''F'' i z powodu ''A'' (obiecałam sobie nie wymieniać tych słów), czyli tak zwanych przyczyn wizerunkowych. Nic bardziej błędnego. Śmiem twierdzić, iż jest to wręcz niebezpieczne odwracanie uwagi od meritum sprawy. A meritum sprawy jest pytanie natury merytorycznej: Jakie umiejętności powinni posiadać liderzy i liderki KOD, aby optymalnie zagospodarować potencjał tej organizacji i ludzi w niej będących oraz osiągnąć założone cele.

 

''Jakkolwiek piękna jest strategia, okazjonalnie powinniśmy spojrzeć na rezultaty'' (* Powiedział kiedyś albo autor anonimowy, albo Wiston Churchil - przepraszam, nie mogę dojść źródła:-) ).

 

Według mnie początkowa postawa, jaką prezentował Mateusz Kijowski, była dobrą motywacją (ale nie wiem, czy najlepszą z możliwych, na pewno jedyną z wówczas dostępnych) w momencie powstania ruchu. Nie stanowiła ona jednak klucza do sukcesu KOD, bo patrząc na wyniki, jakie osiągnął ten ruch to raczej praca innych operacyjnych ludzi i zaangażowania społecznego przyczyniła się do dorobku KOD w stopniu najważniejszym. Tego chyba nikt nie kwestionuje. ''Twarz KOD'' miała reprezentować ten wysiłek.

 

W mojej ocenie, w pewnym momencie jednak, lider KOD wyszedł ze swojej roli ''reprezentacji'' i zaczął samodzielnie (bez poszukiwania szerokiego konsensusu w organizacji i głębszej analizy) informować o potencjalnych działaniach, nas KOD, za pomocą mediów. Takie były moje odczucia i obserwacje.

Działania te były odbierane jako coś wypracowanego przez KOD (co nie zawsze było prawdą). Często medialnie proponowane akcje nie były optymalnie egzekwowane albo nawet wcale. Na tle tego zaczęły powstwać konflikty.

 

Czego/ kogo nam potrzeba?

 

Chciałabym zaprezentować zestaw postaw, które uważam za kluczowe do przywództwa, a których uważam, iż Mateusz Kijowski nie posiada w wystarczającym stopniu.

 

Celem ''tego punktowania'' jest wyjaśnienie szerszej publice, że to nie sprawa ''F'' albo ''A'', sprawia, iż tak wiele operacyjnych osób jest jego kandydaturze przeciwnych, szukając zarazem innych, lepszych, mniej konserwatywnych formatów ''przwódzctwa''.

Umiejętności/postawy idealnego przywódcy/przywódczyni KOD według mnie:

 

1. Zrozumienie, iż kluczem do sukcesu KOD (obronienia demokracji i zbudowania społeczeństwa obywatelskiego) jest utworzenie zdrowej organizacji, w której każdy może się rozwinąć i zrealizować. Nawet najlepszy program jest mrzonką, jeśli absolutnym priorytetem nie jest dbałość o sprawy wewnętrzne organizacji oraz zawieranie konsensusu na temat egzekucji tego programu, z perspektywy holistycznej i całościowej. Bagatelizowanie dynamiki ludzkiej jest karygodnym błędem.

Przedstawienie klarownego planu na zewnętrzne i wewnętrzne działania jest niezbędne, ale wskazanie jak się przyczyni do realizacji tego planu jest jeszcze ważniejsze. Umiejętność postawienia precyzyjnej diagnozy przyczyn błędów to minimum analitycznego myślenia, które lider/liderka powinnna/nien posiadać.

 

2. Umiejętność konfrontacji z operacyjnymi działaczami i działaczkami, którym trzeba umieć swoje wizje i pomysły logicznie uzasadnić, wskazać w szczegółach ich ścieżkę realizacji, ZANIM ogłosi się coś łasym na informacje mediom, wciągnie we współpracę ''ważne'' autorytety, często funkcjonując na poziomie tak generalnym, iż zakrawającym o fantastykę.

Chodzi tu o umiejętność przekonania i wejścia w debatę z ludźmi kompetentnymi, myślącymi inaczej, krytycznymi bez strachu, iż zajmą oni ''moje miejsce''.

 

3. Zrozumienie, iż przewodniczenie grupie ludzi, w XXI wieku, wiąże się raczej z facylitacją procesów, inspirowaniem i koordynowaniem działań i komunikacji aniżeli ''piłsudczykowaniem''. Ruchy społeczne, które aspirują do przekształcenia się w stały element sfery publicznej potrzebują strategicznych umysłów, umiejących wejść w koalicję i dyskusję z największymi oponentami swoich pomysłów. Być blisko tłumów, ale i być blisko swoich zespołów. Wymaga to ogromnej dozy samorefleksji, krytycznego i analitycznego myślenia. Wymaga to zdolności do dialogu, a nie monologu w praktyce, a nie tylko wyprodukowanej publicystyce oraz rozpoznawania potencjału ludzkiego.

 

4. Promowanie ludzi zdolnych, chętnych do nauki i rozwoju, bez wymogu ''lojalności politycznej'' — dla dobra ruchu i Polski, a nie swojej pozycji. (To nas różni od biznesu czy partii politycznej).

 

5. Zdolność operowania na poziomie szczegółu.

 

6. Aspiracja do promowania WZORCÓW moralnych, etycznych i osobowościowych, a nie WIZERUNKÓW medialnych.

 

7. Zrozumienie, iż pozycji szacunku i siły nie gwarantuje Statut Organizacji, ale postawy i działania, jakie się prezentuje.

 

8. Operowanie argumentami, a nie hasłami czy nazwiskami. ''KOD łączy nie dzieli'' jest wartościowym hasłem, jeśli pokażemy JAK KOD FAKTYCZNIE ŁĄCZY a NIE DZIELI. Model ''turkusowej organizacji'' jest świetnym pomyłsem, jeśli pokażemy JAK W ŚRODOWISKU POLITYCZNYM MOŻE BYĆ ON WPROWADZONY, POKAZUJĄC ADEKWATNE PRZYKŁADY (na prawdę stowarzyszenie pielęgniarek nim nie jest...). Pokazać dlaczego ''Turkusowy Model'' jest lepszy niż metody z pakietu ''non-formal learning'' od lat promowane wśród aktywistów przez Radę Europy czy Unii Europejską. To jest możliwe! Ale musi być uargumentowane.

Czyli — wymagane jest według mnie pokazywanie, iż rozumie się, co się mówi i umie to umieścić w szerszym kontekście.

 

9. De facto przewodniczący czy przewodnicząca KOD powinien dążyć do likwidacji pozycji lidera/liderki, wzmacniać pluralizm i umniejszać swoją pozycję na rzecz rozwoju innych. Osoba taka powinna stać na czele w momencie zagrożenia, a w momentach budowy i pozytywnych działań stać z boku, udostępniając ''światło'' innym. Lider albo liderka, zbyt przywiązana/y do swojej pozycji to groźny precedens:)

 

10. Twarze ruchu powinny inspirować społeczeńśtwo — TAK - ale organizowanie więzi i tworzenie społeczności najsilniej widziałabym na poziomach regionalnych i lokalnych, tam, gdzie jest rzeczywisty kontakt z drugim człowiekiem.

 

Dlaczego debata o kulturze organizacyjnej KOD jest ważna?

 

 

Widzę KOD jako mini-demokrację. Myślę, iż jeśli nie umiemy ogarnąć (że tak się kolokwialnie wyrażę) dynamiki ludzkiej, różnorodności postaw, talentów, zaangażowania na własnym poletku, jednocześnie odpowiadając duchowi naszych czasów, wszystko, co proponujemy Polsce jest po prostu niewiarygodne.

 

Chcemy Polski tolerancyjnej, społecznej, równej, rozwojowej? Oddolnej, transparentnej, ale w jakiś sposób spójnej na górze? Polski kompromisu? Musimy pokazać, iż umiemy zbudować organizację o takich cechach. Inaczej to tylko czcze gadanie i nośna publicystyka.

 

Nie przyniesiemy też do sfery publicznej nowej jakości, nie będąc jej żywym przykładem. Nie zmienimy ''systemu'', jeśli nie jesteśmy w stanie wyjść poza jego ramy myślowe.

 

Rozumiem, iż to ideał. Ale tak to widzę, i do tego bym dążyła.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Recent post

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

© 2017 by Katarzyna Mortoń