© 2017 by Katarzyna Mortoń

 

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

Rękę trzymam gdzie chce, moje majtki i moja inteligencja Panie Korwin i inni.

March 7, 2017

Janusz Korwin Mikke nie musi uważać mnie za inteligentną. To, co myśli nie powinno ani nikogo obchodzić, ani dotykać. Kobiety krytykujące spot poznański promujący marsz 8 marca jakoby ukazujący obraz ''zaniedbanej babki z ręką w majtkach'' prosiłabym, aby pilnowały swoich, a nie moich majtek. Dzięki dziewczyny! Jak będę chciała chodzić ''zaniedbana'' - to będę. To ja sobie wyznaczam standardy swojej własnej prezencji. Wszystkich tych, którzy twierdzą, iż muszę zawsze wyglądać lśniąco i pięknie — chcę uprzedzić, iż - nie zamierzam. Szok! Kiedyś też na mojej twarzy pojawią się zmarszczki. Proponuję społeczeństwu, aby się pogodziło z tym faktem. Niech się wstydzi ten kto widzi. Ja czuję się dobrze.

 

''Spieprzaj Dziadu''

 

Gdyby nie fakt, że jest to irytujące, obraźliwe, a w szczególności uwłaczające godności ludzkiej to nawet uznałabym to za śmieszne. Śmieszne albo niepoważne. Przecież powszechnie jest wiadomo iż biali mężczyźni, koniecznie pół-łysi, z wąsami, mają głęboka skłonność do mówienia idiotyzmów... To jest rzecz jasna uwarunkowane genetycznie. Zauważyć należy też zależność między noszeniem muszki a ilością kompleksów. Preferencja do noszenia (szczególnie!) czerwonych muszek, świadczy o ciężkim wewnętrznym poczuciu odrzucenia, przegranej (na przykład wyborów). To wiadomo jak się z kolei kończy. Agresją i próbą podbudowania swojej własnej wartości — najczęściej kosztem innych. No tak. Statystyki wskazują jednoznacznie: białe, pół-łyse, wąsate osoby z penisem między nogami i czerwoną muszką pod szyją nie powinno być traktowane poważnie. Ale!


Okazuje się, jednak iż problem jest o wiele szerszy. Oczekiwanie, iż kobiety będą ''jakieś'' a ich tożsamość będzie determinowana przez waginy wysuwają również posiadacze chomików oraz co gorsza ludzie o rudych włosach! (A Ci ostatni — wszyscy wiemy, jacy są!).

 

Kobiety Kobietom

 

W artykule ''Spot promujący poznańską Manifę mnie obrzydza. Tak, jestem kobietą i zabieram głos w walce o nasze prawa.'' Autorka tekstu krytykuje video w którym normalnie wyglądające dziewczyny zachowują się normalnie.

 

 

Pisze ona tak: ''Obraz, który miał stereotypy obalać, tylko je utrwala. Tak, stereotyp walczącej brzydkiej feministki jest absurdalny i kuriozalny. Jednak istnieje, a oglądając to wideo, dziwię się mu jakby mniej.''. Proszę obejrzeć klip. Czy sugeruje Pani autorka, że kobiety, które występują w tym video są brzydkie? Proszę mi droga Pani powiedzieć w takim razie, do jakiego kanonu piękna Pani referuje? Nie rozumiem szczerze. Kto Pani powiedział, że te Panie są brzydkie? A może to modelki na okładce ELLE są brzydkie? Czy to Pani nie ulega stereotypom, które wbiło do głowy Pani i społeczeństwo i komercyjny świat?

 

Dalej autorka pisze tak: ''Czy kobieta naturalna to ta, która rozkłada nogi na fotelu i wkłada sobie rękę w majtki? Czy naturalność definiowana jest przez niechciany włos na pieprzyku? Symbolem naturalności kobiety, którą chcemy podkreślać i którą chcemy epatować, mają być rozstępy? Plama z menstruacyjnej krwi? Oblizywanie sobie twarzy?'' Droga Pani, rozkładam nogi na fotelu, władam sobie rękę w majtki, lubię moje włosy na pieprzyku (a skąd Pani wie, iż go nie chcę?), kocham swoje rozstępy, plama menstruacyjna jest sexy i wciąż oblizuję sobie twarz. Bo lubię! Jeszcze inne rzeczy oblizuję, bo też lubię!. Tak właśnie, prawdziwa klasa według mnie to robić to wszystko i czuć się ze sobą dobrze bez żadnego przejęcia się oczekiwaniami społecznymi, które Pani reprezentuje. Klasa to stan umysłu i wartości a nie niedobrana do spodni torebka.

 

Nie będę!

 

 

Jakiś czas temu wrzuciłam na FB zdjęcie, na którym byłam zmęczona i niewyspana. Dobrze, przyznam, iż je trochę też wykontrastowałam, aby wyglądało bardziej dramatycznie. Nie ważne. Wyobraźcie sobie, iż dostałam wiadomości od znajomych oraz komentarze pod postem, iż powinnam wyglądać lepiej i co ja taka niewyspana. Był — przyznam - nawet moment, w którym wycofałam zdjęcie z portretu profilowego (ale nie usunęłam z grup), gdyż poczułam się ''nieakceptowana''. Dopiero po dłuższym zastanowieniu wywołał się we mnie bunt. Ale jak to? Dlaczego ja muszę jakoś wyglądać? Jakoś się prezentować? Jakieś standardy spełniać? Przecież to normalne, iż jestem zmęczona, zła albo nawet brzydka czy brudna. Ostatnio podszedł do mnie mój dobry znajomy na ulicy, którego dawno nie wiedziałam i stwierdził, iż jednak widać, że nie mam już 20 lat. Brawo Panie! No widać! No raczej! Ale pomyślcie ze mną. Co to w ogóle za komentarz? Przecież to normalne, iż się starzejemy. Przecież to w porządku.

 

 

Moje ciało jest moje i jest dobre.

Ostatnio wraz z gronem dziewczyn nagrywałyśmy krótkie taneczne video w ramach akcji podnoszenia świadomości na temat przemocy wobec kobiet. Jedna z uczestniczek zapytała mnie już po tym jak materiał się ukazał publicznie, czy nie przesadziła ze spódnicą (która była krótka) i czy nie pokazała zbyt dużo ciała. Tutaj rodzą się kolejne pytania — dlaczego w ogóle i jakim prawem ciało kobiety jest czymś co należy zakrywać albo się tego wstydzić (jeśli się oczywiście tego nie chce ze względu na preferencje czy wartości/ religię)? To znaczy kogo to jest problem jeśli ktos zobaczy gołą nogę i coś sobie o niej pomyśli? Czy to jest problem nogi? Czy problem tkwiący w umyśle oglądającym tę nogę osoby? Komu przychodzą na myśli skojarzenia? Oraz dlaczego ja mam odpowiadać za skojarzenia innych ludzi?

Ogólnopolski Strajk Kobiet, przed wielkim protestem 8 marca 2017 rzucił wyzwanie kobietom, aby określiły co ich definiuje.

 

Trudno jest mi powiedzieć czy moje ciało definiuje mnie jako kobietę, czy po prostu człowieka. Natomiast na pewno nie podoba mi się, iż akurat na płeć żeńską nałożone jest tabu co do ekspozycji ciała (jeśli następuje taka wola). Postrzegane jest to przez pryzmat z gruntu seksualny. Tę narrację utrwalają nie tylko mężczyźni, ale też same Panie. Jeśli my same nie nauczymy się postrzegać swoich własnych ciał jako formy transportu dla naszych umysłów i dusz, czy też formy ekspresji a jedynie obiektu seksualnego — to tym bardziej będą to robić panowie. Przy tym, oczywiście, iż jesteśmy istotami seksualnymi wszyscy. Ale nie zawsze i nie wszędzie i nie wobec każdego. To o to się głównie rozchodzi.

 

 

Prawo a tożsamość

 

Jedną z najważniejszych obecnie spraw są prawa kobiet, które obecny rząd chce dalej ograniczać. Prawo i Sprawiedliwość oczywiście chce ograniczać wszystkich i kontrolować każdą dziedzinę życia społecznego. Szczególnie te, których monolitycznie myśląca partia nie rozumie. Dla przykładu niezależność i niezawisłość sądów — to kolejny bastion — zbyt dużej ''niezależności kogoś''! Dziś ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, de facto likwidująca trójpodział władzy została przyjęta przez rząd. System prawny i polityczny stanowi o tym, czy nasze prawa będą egzekwowane i respektowane.



Inną sprawą jest jednak kontrola społeczna. Tradycja, która również oprócz pozytywnych rzeczy zawiera w sobie kajdany dyskryminacji i stereotypów to coś, z czym wszyscy wolni ludzie (bo nie tylko kobiety) będą musiały długo jeszcze walczyć. Najważniejsza bitwa musi zostać wygrana jednak wewnątrz nas samych. Tylko my zadecydujemy o tym, czy tańcząc z odsłoniętymi częściami ciała, drapiąc się po tyłku czy drapiąc po pieprzyku z włosem będziemy czuć wstyd czy wybierzemy odczuwanie akceptacji. Ostatnią już na liście ważności jest opinia Panów z muszką, genetycznie, statystycznie i biologicznie uwarunkowanych do nieistotnych, nieadekwatnych i śmiesznych opinii.

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Recent post