© 2017 by Katarzyna Mortoń

 

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

Wszystkie Wojny Kaczyńskiego - czy nas załatwi?

February 2, 2017

Wszyscy jesteśmy pionkami w grze Jarosława Kaczyńskiego i do końca lutego okaże się, czy damy się załatwić. Jest jeszcze jedna opcja — wyjść na ulicę i z niej nie wrócić, dopóki ta jedna ustawa nie zostanie natychmiast wycofana. Można nie lubić Rzeplińskiego, można nie lubić liberałów, ale powinno się lubić siebie, szanować swoje ciężko wywalczone prawa oraz kochać — w końcu niezależną i niepodległą Polskę.

 

Prawdopodobnie, już za kilkanaście dni pod obrady Sejmu wejdzie projekt noweli ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Ot, kolejna ''problematyczna'' propozycja Prawa i Sprawiedliwości, wrzucona do koszyka między ordynację wyborczą, wielką Warszawę i wypadek samochodowy Pani Premier... Analogicznie do ''zestawu'', poseł Jarosław Kaczyński ma nadzieję, iż zmiany w prawie wywołają serię pikiet, tudzież może zdarzy się jakiś marsz połączony z festynem w KOD-owskim stylu. Byłoby to mu nawet na rękę. Dlaczego? Mała jest to bowiem cena za wprowadzenie ustawy, która w praktyce ustanowi w Polsce system autorytarny i zlikwiduje ostatecznie trójpodział władzy. Kaczyński liczy na to, iż ludzie tego faktu nie zauważą. No przecież drodzy państwo? Jak to nie ma demokracji? Przecież na ulicy masa ludzi! Śpiewają, tańczą, recytują konstytucję.

Od razu autorytaryzm, przesada! - powiedzą Ci, którzy są wobec władzy PiS sceptyczni, jednak rozmiarów szkód, jakie ta partia wyrządza Polsce wciąż nieświadomi - Nie ma co panikować! Jest co prawda źle, ale w końcu to nie to samo co czasów komunizmu.

Tak. Nie to samo. Jeszcze! Autorytaryzm Kaczyńskiego przyjmuje bowiem postać postmodernistyczną. Nie następuje z dnia na dzień, nie towarzyszy mu uzbrojona żandarmeria i czołgi. To autorytaryzm niewidzialny, wkradający się w system powoli i w rozproszeniu.


Kaczyński prowadzi swoją wojnę techniką szarpaną, zawsze pod zasłoną dymną. Systematycznie atakuje on newralgiczne punkty systemu demokratycznego, zazwyczaj w tym samym momencie odpalając innego rodzaju bomby. Te ostatnie dezorientują społeczeństwo i odwracając uwagę od tego, co ważniejsze, ale też trudniejsze do zrozumienia. 


To teraz krótko o tym, dlaczego projekt noweli ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa to jeden krok za daleko i dlaczego jest to przekroczenie wszystkich możliwych czerwonych linii!

To bardzo proste. Gwarantem demokracji jest trójpodział władzy (separację władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej). Jeśli cała władza jest w rękach jednej partii albo jednej osoby, mamy do czynienia z systemem autorytarnym.

 

Postmodernistyczny system autorytarny podobnie jak nieliberalna demokracja jest jednak w stanie całkiem normalnie funkcjonować w multilateralnym świecie. Zostawia nawet pewne elementy ''wolności''. Rzeczywistość wygląda też całkiem zwyczajnie - można iść do Starbucksa i zamówić przecież sojową Latte!.Co więcej! Ludzie demonstrują na ulicach albo krytykują rząd w internecie. Nie ważne jest już, iż ta krytyka i ''demonstrowanie'' nie przekłada się na życie polityczno-społeczne. Nie ważne też, iż nagle wszystko, co istotne — edukacja, wymiar sprawiedliwości, a nawet historia — staje się upartyjnione. Małe ''kontrolowane poletka buntu'', które władza zostawia obywatelom, są na korzyść rządzącym, ponieważ uwiarygodniają kontynuację postmodernistycznego autorytaryzmu. Nawet w oczach samych obywateli wszystko wydaje się prawie normalne. Nie trzeba kontrolować całego obszaru, wystarczy trzymać w garści jego newralgiczne punkty. No właśnie!

Czyli jeszcze raz. Policzmy to. Obecnie w rękach Prawa i Sprawiedliwości, znajduje się władza wykonawcza, ustawodawcza, a zaraz będą w niej również wszystkie kluczowe punkty władzy sądowniczej. ''Zreformowany'' Trybunał Nie-Konstytucyjny, połączenie urzędu Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości, nie wprost wyrażona kontrola Ziobry nad budżetami sądów, a teraz upartyjnienie Krajowej Rady Sądownictwa. Ta ostatnie stoi na straży niezawisłości i niezależności sędziów, oraz jest gwarantem jakości sądownictwa. W skład KRS, wedle nowej ustawy, wchodzić będzie 15 członków wybieranych przez Sejm, podczas gdy wcześniej byli oni wybierani przez środowisko sędziowskie. Oczywiście nie jest to cały skład KRS, ale ilość ta jest wystarczająca, aby zaburzyć wewnętrzny balans i zdecydować o polityczności tej instytucji.


Jeśli ta ustawa wejdzie w życie — oznacza to — iż wszystkie ośrodki władzy są w rękach jednej osoby — Jarosława Kaczyńskiego.


Teraz tak. Prawica, konserwatyści czy też wszyscy mający alergię na PO-PSL-Nowoczesną oraz głębokie pretensje do ich postaw, działań czy decyzji dają się PiS-owi zmanipulować. Niczym PiS nie zarządza bowiem lepiej niż strachem i złością. Pod przykrywką reformy sądownictwa oraz odzyskiwania twarzy dla Polski z rąk aroganckiego establishmentu, Kaczyński przejmuje system do swoich chciwych i żądnych zemsty dłoni. Prawica daje się na to nabrać. Nie rozumie, iż poczucie ''odegrania się'' prowadzi na manowce. Chcąc ograć jednych daje się ona ograć - totalnie ograć! - drugim. Mam o to pretensję do prawicy. O ile bowiem, rozumiem, że stanę z nimi ''na ringu'' w bitwie o prawa mniejszości, stosunek do roli kobiety w społeczeństwie czy uchodźców, o tyle oczekuję abyśmy razem jednak zawalczyli o ten ring, który lada dzień PiS doszczętnie rozwali.

 

 


Nie wiem czym się obecnie zajmują obywatele Reczpospolitej Polski. Praca, zakupy w supermarkecie czy może ferie zimowe, co robisz obywatelu? Szczerze chciałam jednak uprzedzić wszystkich czytających ten tekst, iż jeśli nie wyjdą demonstrować przeciwko PiSowskiej noweli ustawy KRS to żądam, aby też przyznali się głośno do tego, iż demokracja nie jest ich wymarzonym systemem. Niech po prostu powiedzą, iż go nie chcą i nie przeszkadza im autorytaryzm i koncentracja władzy w rękach naczelnika. Niech po prostu powiedzą głośno, iż chcą dyktatora, bo z dyktatorem i 500+, dumnym orłem czują się bezpiecznie.

W ciągu najbliższych dwóch tygodni ustawa zostanie procedowana. Wszystkie środowiska, które walczą o prawa kobiet, o prawa mniejszości, JOWy, ale też i o każdą inną kwestię powinny zrozumieć, iż jej wejście w życie oznaczać będzie w długofalowej perspektywie KONIEC wymiaru sprawiedliwości. Oznacza to, iż wszyscy jesteśmy na łasce Kaczyńskiego. Nie będzie miał kto nas bronić w sposób obiektywny i wolny od nacisków. Chciałabym, aby zwolennicy Kukiza, a także zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości zdali sobie sprawę, iż ten los zgotują oni również sobie. Kaczyńsko-Ziobrowka sprawiedliwość nie będzie dostępna tylko dla lewicowców, liberałów czy ''lewaków''. Stanie się ona dobrem wspólnym.

Wszyscy jesteśmy pionkami w grze Jarosława Kaczyńskiego i do końca lutego okaże się, czy damy się załatwić. Jest jeszcze jedna opcja — wyjść na ulicę i z niej nie wrócić, dopóki ta jedna ustawa nie zostanie natychmiast wycofana. Można nie lubić Rzeplińskiego, można nie lubić liberałów, ale powinno się lubić siebie, szanować swoje ciężko wywalczone prawa oraz kochać — w końcu niezależną i niepodległą Polskę.

Tym, którzy oddać ją chcą w hołdzie lennym Kaczyńskiemu należy powiedzieć głośno - NIE. Bynajmniej nie za pomocą poezji czy uroczych piosenek przy herbacie. Bez obawy. Nie mam na myśli przemocy. Mam na myśli, upór i opór.

Katarzyna Mortoń

 

Zapraszam na wydarzenie strajkowe w obronie ustroju państwa 25 luty, w calej Polsce:

https://www.facebook.com/events/144657956042267/

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Recent post