© 2017 by Katarzyna Mortoń

 

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

Liberalny Fundamentalizm

August 25, 2017

Przedruk na łamach Gazety Wyborczej: http://bit.ly/2bRA1pI

 

Francja, państwo świeckie, swoim podejściem do wolności zaczyna przypominać ''kulturowy reżim'' irański czasów Shah Pahlaviego. Chyba najbardziej jaskrawy w historii nowożytnej przykład antytezy liberalizmu, wprowadzonej pod jej szyldem. Za czasów dyktatora, muzułmankom zrywano chusty z głów. ''W modzie'' były krótkie spódniczki i kultura zachodu.


Wedle tej samej logiki, kilka dni temu, na francuskiej plaży policja nakazuje muzułmance zdjąć ubranie w stylu burkini. Burkini to sportowy kostium kąpielowy zakrywający głowę (w stylu czepka kąpielowego) oraz okalający całe ciało (podobnie jak pianka windsurfingowa). Sytuacja wywołuje burzę w Internecie. Burkini zaprojektowała Australijka, Aheda Zanetti, aby — jak twierdzi w wywiadzie dla The Gurdian — umożliwić kobietom muzułmankom uczestnictwo w sportach. U podstaw kreacji burkinii leżą wartości takie jak integracja, akceptacja. W założeniu projekt ma zachęcić społeczność muzułmańską do aktywnego uprawiania sportu w przestrzeni publicznej. Aheda opowiada w wywiadzie jak pierwszy raz pływała w burkinii i jak bardzo ''wyzwalające'' to było uczucie. Projekt odmieni życia wielu kobiet, wpłynie na ich integrację społeczną oraz komfort sportu, czyli de facto zdrowie fizyczne. Tego luksusu dostąpi wiele Pań, ale prawdopodobnie nie Francuski. Tam ubranie jest symbolem opresji.

 

 



Można mieć nieodparte wrażenie, że Francja, podobnie jak Szah Pahlawi pod szyldem wolności promuje specyficzny styl życia i konkretne wybory, które mają symbolizować czy też definiować ''wolność.''. Paradoksalnie, państwo, w którym redaktorzy z satyrycznego pisma Charlie Hebdo, heroicznie giną w imię niczym nieskrępowanej ekspresji, nie pozwala kobietom dokonać wyboru co do ich stroju plażowego...


Kobiety — mam tu na myśli — wszystkie kobiety. Siebie, Ciebie, a jeśli to czytasz i jesteś mężczyzną to Twoją żonę, siostrę, koleżankę, córkę czy mamę. Nie dotyczy to tylko muzułmanek. Jeśli ja, chciałabym ubrać na plażę kostium kąpielowy, zakrywający moje ciało, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanę poproszona o rozebranie się przez przechodzącą policję.


Strategia, która zakłada, że walka z burkinii jest skutecznym przeciwdziałaniem fundamentalizmowi jest kontrproduktywna. Na tej samej zasadzie moglibyśmy uznać, że skutecznym przeciwdziałaniem narracji ks. Międlara byłoby zmuszanie katolików do zdejmowania krzyży. Zdejmowanie flag Polski z urzedów, tylko dlatego, że skrajni nacjonaliści noszą ją na koszulkach — byłoby równie dziwnym sposobem radzenia sobie z fanatyzmem. Trudno zrozumieć jak pozbawianie religijnych ludzi ich symboli tożsamości wpłynie na fundamentalizm. Co gorsza, może to prawdopodobnie wzmocnić poczucie alienacji i dyskryminacji, wśród osób, których to dotyka. Od wykluczenia do radykalizacji już tylko jeden krok.


Wybór i tożsamość


Czytając artykuły opisujące sytuację we Francji, jak również wypowiedzi moich dobrych koleżanek, znajomych muzułmanek miałam łzy w oczach. Mimo że nie jestem wyznawcą tej religii, czuję się osobiście zaatakowana. W poczuciu tego, jak ja rozumiem wolność, obca osoba zwracająca mi uwagę na to, jak wyglądam czy też się ubieram, co gorsza stosuje psychologiczną przemoc wobec mnie w tym aspekcie, jest czymś nie do pomyślenia. Ingeruje to w moje poczucie tożsamości i wyboru, w jaki sposób chcę się wyrazić: jako kobieta, jako twórca (bo pracuję również z tańcem) i jako człowiek o określonych wartościach. Dosłownie, uderza to w moją godność i moje prawa.


Odczuwam takie zakazy jako opresję wobec mojej osoby, jako przemoc i blokowanie mojego personalnego rozwoju. Wpływ, jaki taka ingerencja ma na poczucie swobody znam jeszcze ze szkolnych lat liceum. Do dziś pamiętam jak moja wychowawczyni dzwoniła do mojej mamy, skarżąc się, że się ''niestosownie ubieram'': ''robi dziury w spodniach, doszywa części materiałów do normalnych ubrań, plami je wybielaczem itd. Nawet jeśli wydaje się to być nieznaczącym wydarzeniem, myślę, a nawet wiem, że te komentarze wpłynęły na to, jak postrzegałam świat i samą siebie. Nie pojęte jest to po prostu, jakim prawem ktokolwiek, może za Ciebie definiować jak się masz identyfikować i wyrażać. Szczególnie jeśli nie jest to dla nikogo krzywdzące. Ktoś powie, że moje ''kwiaty na butach'' nie były wyrazem przynależności do żadnej religii... Czym jest jednak religia? Symbolem wierzeń, wartości i zasad. Noszenie symboli religijnych wskazuje na to, że się z nimi utożsamiamy. Wobec tego ubieranie się jak hipis, dresiarz, Got, kibic czy też w modzie każdej innej subkultury jest ekspresją wartości, stylu życia, które za nią stoją.


Punkt widzenia a punkt siedzenia

— Jestem feministką — mówi mi ostatnio pewna Polka, wykształcona, dobrze zarabiająca pracownica instytucji unijnych. Rozmawiamy o różnych sprawach. W pewnym momencie pojawia się temat kultury. - Szkoda mi tych muzułmanek, nie wierzę, że same chcą ubierać te chusty. - komentuje w toku dyskusji. - Jak to nie wierzysz? - pytam — znasz jakieś muzułmanki w chustach? Rozmawiałaś z nimi? - kontynuuję. - No nie znam — odpowiada dziewczyna.


Gul, dziennikarka, trenerka, moja wieloletnia przyjaciółka, muzułmanka z Turcji opowiadała mi, że na kilka miesięcy zdjęła chustę. Chciała zobaczyć jak się z tym czuje. Czuła się źle. Stwierdziła, że bez nakrycia głowy czuje, że nie wyraża w pełni swojej osobowości. - W Koranie nie ma nic na temat nakrycia głowy — mówi mi Basma, bliska znajoma z Egiptu. W Kairze jest obecnie moda na zdejmowanie Hidżabu — opowiada mi. Wcześniej był trend na zakładanie nakrycia głowy. Basma mówi, że dla niektórych jest to kwestia mody, dla innych religii.

- One mogą chodzić w burkach po naszych miastach, bo my mamy uszanować ich zwyczaje. OK. My, nie mamy chodzić w mini po ich miastach, bo mamy uszanować ich zwyczaje. Wspaniała równowaga. - pisze pod moim postem na Face Book-u pewna Polka. Pytam w ilu miejscach na Bliskim Wschodzie była komentująca. W żadnym. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że na 5 krajów z dominującą kulturą islamską, w których pracowałam, albo które odwiedziłam, tylko w jednym (Iranie) byłam zmuszona zakładać chustę. W pozostałych Egipt, Jordania, Tunezja, Liban (tutaj trzeba zaznaczyć, że jest to kraj wieloreligijny) mój strój był niczym nieskrępowany.


Nasuwa się pytanie. Czy opinie ludzi, którzy wydają opinię o innych kulturach i ludziach, z którymi nigdy nie mieli kontaktu (innego niż turystyczny i powierzchowny) w ogóle powinni być traktowani poważnie?

Iluzja wolności


Czym jest wolność i czy w ogóle jest ona możliwa? Pytanie otwarte. Kapitalistyczny, liberalny i globalny świat, dał możliwość rozwoju małej części społeczeństwa. Innych postawił w pozycji kół i sprężyn trampoliny, która codziennie umożliwia zwyciężać zwycięzcom. Jak wiadomo to zwycięscy piszą podręczniki historii.


Ilość depresji, załamań nerwowych i poczucia alienacji wśród społeczeństw ''Zachodnich'' wzrasta. W pogoni za statusem, pieniędzmi i konsumpcyjnym trybem życia — okupujemy wolność niewidzialnymi kajdanami. Spłacamy kredyty i psychologów.

Do tego, obserwujemy wzrost nacjonalizmów — czyli efekt poszukiwania poczucia wspólnoty w kompleksowym świecie indywidualności przez tych, którzy nie czują obecnego świata. 

Jest to konsekwencją błędów systemu, który wydawał się dla wielu idealny.


Czy mówiąc to staram się obalić wolny rynek, współzawodnictwo, jednostkę jako centrum decyzji oraz otwartość? Czy zachęcam do powrotu do komunizmu? (Tutaj życzliwy uśmiech do tych, którzy spodziewali się skrajnie lewicowych propozycji). Nie. Zwracam tylko uwagę na dwie strony medalu i perspektywę na wolność, która dziś promowana jest w narracji, grup dominujących: ''wyzwolona'' kobieta w czerwonej sukience na szpilkach kontra muzułmanka w chuście. Obok goła feministka praktykująca swoją wolność seksualną ''jak mężczyzna''. Teraz bowiem może! Robi to wciąż jednak funkcjonując w odniesieniu do patriarchalnych definicji, a więc będąc kondycjonowana przez nie. Oczywiście trochę stereotypuję (za co przepraszam), tak jak mówiłam, jest wiele feministek, których podejście podziwiam i z którym się zgadzam. 

Konkluzja jest jednak następująca: patriarchalny system jest częścią wszystkich tych obrazków. Dlatego właśnie dosyć paradoksalne są wzajemne oskarżenia poszczególnych stron co do ubioru czy kwestii wyrazu. Strony, uważające się oczywiście za te właściwie wolne, jedyne wyzwolone — od hidżabów tudzież od konieczności ''pokazywania się mężczyźnie''.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Recent post