© 2017 by Katarzyna Mortoń

 

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

Do Kaczyńskiego: albo nie rozumie Pan demokracji, albo jej Pan nie lubi.

August 13, 2016

Do Kaczyńskiego: albo nie rozumie Pan demokracji, albo jej Pan nie lubi.

Panie Jarosławie, czas zacząć od podstaw. W przeglądarce Google proszę wpisać słowo: demokracja. Proszę się nie urażać, nie mam nic złego na myśli. Ja też czasem odświeżam sobie pewne pojęcia. Każdy z nas, niezależnie od tego, jak jest ''wielki'' czy ''ważny'', jak bardzo ''uznany'', powinien co jakiś czas weryfikować swoją wiedzę. Jest to podstawa krytycznego myślenia. ''Wiem, że nic nie wiem'' - powiedział bardzo dawno temu jeden z najmądrzejszych ludzi na świecie. Polecam Panu to samo podejście.


Prawo i Sprawiedliwość i Pan powołujecie się w kółko na to, że zostaliście demokratycznie wybrani. Tak. To prawda. Swoją kampanią i przedstawioną ofertą odpowiedzieliście na obecne potrzeby społeczne oraz świetnie wpisaliście się w zmęczone rządami Platformy Obywatelskiej nastroje Polaków. Brawo Wy. Super.


Nie zmienia to jednak faktu, widzi Pan, że demokratyczne wybory to jeden z wielu składników demokracji. Jak by to Panu wyjaśnić? Tak jak puzzle. Układał Pan kiedyś jakieś? Jeden puzzel nie stanowi obrazka. Jeden puzzel to po prostu jeden puzzel.


Wciąż Wam to powtarzam, stosując różne metafory. Jeszcze raz (aż do znudzenia): rządy większości są demokratyczne tylko wtedy kiedy funkcjonują w połączeniu z wolnymi mediami, trójpodziałem władzy, ochroną praw mniejszości i wieloma innymi aspektami. Puzzle układają się w obrazek. Pejzaż. Pan i pana partia stoicie na straży tylko jednej części tej układanki (a nie całej układanki) - władzy. 


Jest Pan w sytuacji o tyle komfortowej — i muszę to Panu przyznać — że znaczna część Polaków a) też nie do końca jest świadoma czym jest demokracja b) jest zmęczona i zeźlona arogancką narracją ''liberalnych'' środowisk (bądź też lewackich), które kompletnie ignorują ich potrzeby i obawy oraz mówią ''wywyższającym się'' tonem c) historia z Trybunałem Konstytucyjnym się już tak zapętliła, że przeciętny człowiek nie wie, o co chodzi ani kto ma rację.


Czasy Panu sprzyjają, ludzie są zdezorientowani, alternatywy polityczne wobec PiS są kiepskie, dezinformację potęgują media społecznościowe, globalny chaos geopolityczny sprawia, że narody (bo nie tylko Polska) poszukują bezpiecznych obietnic i łatwych tożsamości, do których mogą się ciepło przytulić. Trudno się nawet temu dziwić.


Sytuację mamy następującą: Sejm poprzedniej kadencji wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego. TK orzeka, że 2 z nich zostało wybranych niezgodnie z prawem. 3 z nich jednak zostało wybranych poprawnie! Prezydent Andrzej Duda robi następujące ruchy: uniewinnia Mariusza Kamińskiego, który nie jest nawet skazany, nie czekając na wyrok sądu drugiej instancji. Andrzej Duda nie przyjmuje ślubowania od 3 legalnie wybranych sędziów, ale zaprzysięga tych wybranych przez Prawo i Sprawiedliwość już po nowych wyborach.


Wasz stosunek do zasad praworządności jest ewidentny już od samego początku. ''Nieprzerwanie od listopada 2015 roku partia rządząca dąży do zdyskredytowania i obniżenia roli Trybunału Konstytucyjnego, zarówno od strony prawnej, jak i w odczuciu społecznym.'' - komentuje Jarek Marciniak, który prezentował w Sejmie projekt ustawy Komitetu Obrony Demokracji i mógł obserwować proces legislacyjny od środka. 

Nieważne, co zrobiła Platforma Obywatelska. Nieważne jest też, co zrobił Leszek Miller. Nieważne co zrobił Gomułka. Ważne jest to, jakie standardy macie WY. Tu i teraz.


Oczywiście paraliż związany z wybiórczym zaprzysięganiem bądź też niezaprzysięganiem sędziów przez szanownego Pana prezydenta, sprawił, że TK nie miał szans obradować w kompletnym składzie (bo z którymi sędziami właściwie miałby to robić?). Co więcej, grudniowa nowelizacja ustawy o TK podniosła kworum zdolne do orzekania. Wie Pan dobrze, że tego kworum TK nie był w stanie osiągnąć w warunkach bezpiecznych i transparentnych oraz ''prawu przyjaznych'' - właśnie zważywszy na powyższą sytuację. Sytuację, za którą odpowiada niby Andrzej Duda, a de facto Pan.


W ewidentny sposób chce Pan wpływać na Trybunał Konstytucyjny i zaburzyć tym samym trójpodział władzy.


1. Pierwsza Wasza ustawa: rozpatrywanie wniosków w kolejności wpływu (a nóż te niewygodne ustawy utkną w kolejce), wysokie kworum do orzecznictwa, nieprzyjęcie ślubowania od legalnie wybranych sędziów przez prezydenta (według zasady prawnej ''tak robię, bo tak chcę'').


2. Druga ustawa lipcowa: zejście z nacisku na wysokie kworum, ale na jego miejsce wrzucenie innych przepisów, które pozwolą PiS kontrolować to, co się dzieje w Trybunale Konstytucyjnym. Między innymi: 4 sędziów blokujących wyrok nawet na 6 miesięcy, wymóg obecności Prokuratora Generalnego w niektórych przypadkach posiedzeń, możliwość wymagania przez 3 sędziów obradowania TK w pełnym składzie.


Co chciał Pan przez to osiągnąć? Oczywiście to samo co podczas pierwszej ustawy, tyle że innymi sposobami: paraliż Trybunału Konstytucyjnego. Chce mieć Pan w ręku mechanizmy, które będą blokować lub też odwlekać orzecznictwo w sprawach dla Pana niewygodnych. Pętli Pan i zawija to wszystko w różnego rodzaju retoryki i narracje.

Najciekawsza, jest próba legalizacji fochów Pana i Pani Premier. Czyli przepis, który stwierdza, że do premier o publikację TK wnioskuje. Zastąpił by on automatyczny wymóg publikacji (którego i tak nie respektujecie). Wiadomo jak to z wnioskami jest, prawda? Zawsze mogą zostać odrzucone. Czyli de facto, to Pani premier stałaby się naczelnym sędzią w Polsce, Trybunałem Konstytucyjnym w jednej osobie. Ponieważ Pani Beata Szydło jednak nie ma swojego zdania, to oczywiście Panem i władcą byłby Pan. Spryciula.


Dnia 11.08 Trybunał Konstytucyjny uznał, iż 10 przepisów ustawy lipcowej jest niekonstytucyjnych. Rozumiem, że wobec tego, Premier Beata Szydło ''odrzuci wniosek'' o publikację tego wyroku. Bo teraz jej widzimisię są umocowane prawnie! Pan, będzie tłumaczył za to, że TK nie orzeka i nie działa na podstawie obowiązującego prawa. 

Prawa uchwalonego przez Sejm, które sprowadza tę instytucję do roli fasadowej. (Ojej i dlaczego TK odmawia działania na jego podstawie? Zaskakujące doprawdy). Jakież to wszystko zawiłe, prawda? Któż to zrozumie? Tylko czyż nie o to przecież chodziło?


Słyszałam, że szykuje Pan nową ustawę naprawczą. Piszę, że Pan szykuje, bo umówmy się reszta nie gra roli. Kto wie, być może inni mają swoje opinie, ale po prostu chcą tego samego co Pan. Jednego,jedynego puzzla — władzy potwierdzonej argumentem ''większości''.


Obecnie jesteśmy w sytuacji, w której naprawia Pan swoje własne nowelizacje i propozycje. Tylko przypominam ten podstawowy fakt. Będzie Pan szukał lepiej brzmiących przepisów i przepisików mając nadzieję, że będą prezentowały się demokratyczniej. Przynajmniej w odczuciu tej części społeczeństwa, która Waszych intencji nie prześwietla na wylot, którą ogrywacie i omamiacie wykorzystując społeczne zmęczenie i zawód, jakiego doznali (być może słusznie) wobec rządów poprzednich elit.


Iran, 2009, jadę taksówką przez Teheran. W radio kleryk muzułmański krzyczy głośno po persku. Taksówkarz dzieli się ze mną przemyśleniami: opowiada, jak polityka uprowadziła wartości religijne dla swoich celów, jak codziennie w mediach irański establishment tworzy obraz wroga i wciska ludziom do głów pozbawioną braku sensu narrację polityczno-społeczną. Jak mu od tego niedobrze.

- Nawet się już nie starają — mówi - gadają co popadnie, już nawet im nie zależy, abyśmy w to wierzyli. Nawet dobrze kłamać im się nie chce.


Pamięta Pan historię Iranu, Panie Kaczyński? Najpierw był Reza Shah Pahlavi, ''liberał'', ale też dyktator pełną parą. Potem pojawił się Ajatollah Chomeijni, który chciał obronić lud irański, przywrócić wartości, tradycję. Wie Pan, nawet trochę miał racji, bo poprzednia władza nie sprzyjała wszystkim obywatelom, była autorytarna. Właśnie dlatego, tyle osób go poparło. Natomiast, jak się skończyła ta historia sam Pan wie (mam nadzieję). Jeśli Pan nie wie — proszę wygooglać.


Są dwie możliwość. Nie rozumie Pan demokracji albo jej Pan nie lubi. Jeśli jej Pan nie rozumie, to w najlepszym przypadku, popsuje Pan trochę i więcej do rządów Pan nie wróci. Jeśli jej pan natomiast nie lubi — zatrzymamy Pana. Tak tylko mówię, szczerze licząc na to pierwsze.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Recent post