© 2017 by Katarzyna Mortoń

 

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

O co chodzi lewakom?

May 22, 2016

Przyznam, że co oznacza słowo lewak, nie do końca rozumiem. Kilka osób powiedziało mi, że nim jestem. Dzięki wielu dyskusjom (jak i ''dyskusjom'') z ludźmi o poglądach nacjonalistycznych zaczęłam tę lewackość intuicyjnie czuć. Właśnie. Ważna rzecz! Użyłam słowa nacjonalizm w ogólnym tego słowa znaczeniu. Na potrzeby tego tekstu, tworzę jednak jego podkategorię, oto ona: nacjonalizm antagonistyczny. Jest to postawa, w której obywatele danego kraju umacniają swój patriotyzm poprzez kreowanie wroga (zewnętrznego lub wewnętrznego) i stanu poczucia zagrożenia. Teraz wrzućmy te pojęcia na skalę: 1) Patriotyzm to miłość do ojczyzny i chęć pracy na rzecz swojego kraju. 2) Nacjonalizm to przekonanie, że przynależność narodowa powinna dominować ludzką tożsamość 3) Nacjonalizm antagonistyczny to przekonanie, że świat zewnętrzny zagraża tożsamości narodowej i należy patrzeć na niego w kategorii wroga.


To teraz kim jest lewak? O co mu chodzi? I czy lewak jest patriotą?


Lewak w znaczeniu pejoratywnym nie jest produktem prawicy. Jest to dziecko radykalnego liberalizmu, którego istnienie sami liberałowie (czyli ja) ignorują. Radykalny liberalizm zakłada, że społeczeństwa europejskie muszą być ''bezrefleksyjnie'' otwarte, że jest to oczywiste (a więc nie ma sensu tego tłumaczyć) i kto tak nie uważa, jest zacofanym idiotą. Radykalni liberałowie, zazwyczaj mają dostęp do bogactw integracji europejskiej oraz światowej. Bogactw niekoniecznie materialnych, ale mentalnych. Mają dostęp do ''modus operandi'' zintegrowanego, otwartego świata, co następnie daje im poczucie bezpieczeńśtwa, jak również poczucia kontroli. Już na starcie, radykalny liberał staje się w swojej mowie protekcjonalny wobec tych, którzy mogliby jego wizji świata nie rozumieć. Radykalny liberał nie wyjaśnia swoich argumentów, ale je wrzuca innym na głowę, sugerując jakoby ich lęki i obawy były wynikiem słabości.


Unia Europejska z racji swej natury sprzyja liberalnym poglądom (bo promują one otwartość, multikulturalizm, integracje narodów i współpracę) i przez to (nieświadomie) pobłaża radykałom z ich własnych szeregów. To błąd. Radykał we własnych szeregach jest groźniejszy niż radykał w obozie oponentów. Koło uprzedzeń się nakręca. Eurosceptyczna strona sfery politycznej ma poczucie, że ''liberałom można więcej''.


Przykład: Radykalny liberał z pasją stanie przeciwko ocenianiu ludzi na podstawie ich koloru skóry (i słusznie), ale ta sama osoba nie zawaha się skrytykować oponenta politycznego, ponieważ jest gruby, albo brzydki, albo źle się ubrał. Człowiek ten obroni muzułmanów w jednej rozmowie, ale już w drugiej użyje słowa PiSlam bez refleksji. W pewnym momencie można wręcz odnieść wrażenie, że pomaganie innym i bycie otwartym jest swojego rodzaju modą czy trendem aniżeli rezultatem autentycznej wrażliwości na drugiego człowieka.


Czyli o co nam lewakom chodzi?

Piszę ten paragraf do moich oponentów. Jako lewak niepejoratywny. Chcę im wyjaśnić, o co nam — mam nadzieje nieradykalnym liberałowm — chodzi. Pokazać, iż jesteśmy świadomi otaczającej nas rzeczywistości. Chociaż niestety często to źle komunikujemy (bo mówimy do siebie samych). Chcę też wskazać, co nas w nacjonalizmach (szczególnie tych antagonistycznych) drażni. Poruszę różne sprawy, które najczęściej podnoszone były w różnych dyskusjach, w których uczestniczyłam.

 

I. Unia Europejska

 

Unia Europejska (UE) nie jest tworem idealnym. W rzeczywistym świecie — posługując się platońską wizją — ideałów w ogóle szukać nam próżno. Niemniej jednak dzięki UE żyjemy w pokojowej Europie. Czy żyjemy na kontynencie bezkonfliktowym? Nie. Konflikt jest bowiem wpisany w dynamikę ludzką, jest często podstawą i motywacją do zmiany czy rozwoju. To sytuacje konfliktowe zmuszają nas do myślenia i szukania rozwiązań. Oczywiście konflikt może być też destruktywny, śmiertelny. Patrząc na historię Unii Europejskiej, kalkulujemy więc, czy jest nam z nią po drodze? Czy jesteśmy na plus? Kim byśmy byli, gdyby UE nie było? Jakbyśmy żyli? Jako indywidualne jednostki , jako grupy i jako naród?

Pokój dostajemy dziś ''za darmo''. Dodatkowo, konsumpcjonizm rozpuścił nas. Dziś, zajmujemy się głównie liczeniem tego kto ile ma pieniędzy, bogactwa i możliwości oraz ocenianiem, dlaczego ktoś ma więcej niż my. Dlaczego ten czy inny kraj jest potężniejszy niż my, jego gospodarka lepiej prosperuje, ma więcej władzy, wpływów? Dlaczego UE narzuca nam decyzje, które nie są dla nas zrozumiałe, rozwiązania, których nie chcemy, z którymi czujemy się niekomfortowo? Oraz czy jesteśmy suwerenni, czy znowu jak już wiele razy w historii, ktoś coś ustala za naszymi plecami?

 

Lewacy również rozumieją tę kwestię. Podobnie jak nacjonaliści, czy też antagonistyczni nacjonaliści życzą sobie, aby Polska była silna, szanowana, uznawana i aby mogła realizować swoje interesy narodowe w sposób mądry i bezpieczny. Chcemy, aby Polak nie musiał być konkurencyjny na rynku pracy tylko dlatego, że jest tani ani opuszczać ojczyzny w pogoni za lepszą walutą.

 

Leawacy jednak mają inną opinię co do tego, jak to osiągnąć. Lewacy uważają, że podzielony na fragmenty, niezintegrowany świat czy region doprowadzi do większej liczby konfliktów destruktywnych. Uważają, że prawdziwa siła (a nie ta fasadowa) przejawia się: zdolnością do konstruktywnej współpracy, politycznej perswazji (jeśli trzeba) oraz podnoszenia poziomu edukacji nastawionego na zdobywanie praktycznych umiejętności. W globalnym myśleniu. Lewacy rozumieją i widzą ułomności Unii Europejskiej oraz ''syndrom odrealnienia'', który dotyka blisko związanych z nią ludzi (pracowników i polityków). Mimo to uważają, że naszym zdaniem jest Unię Europejską zmieniać i naprawiać, a nie się na nią obrażać.

II. Uchodźcy


Naszym głównym problem jest stygmatyzowanie grup społecznych. Brak precycyzji w języku wypowiedzi o tak istotnych wyzwaniach globalnych. To o co walczymy to godność ludzka, którą historia wielokrotnie odbierała również nam Polakom.

  1. Precyzja: ''Imigranci'' to nie to samo co ''uchodźcy'' tak samo, jak ''Słowianie'' to nie synonim słowa ''Polacy''. Imigranci ekonomiczni przybywali do Europy z Afryki Północnej i Turcji po 1950 roku w związku z deficytem rąk do pracy. Uchodźcy, którychprzyjmujemy dziś pochodzą głównie z Syrii,Iraku i Afganistanu (a więc terenów objętych wojną). Syria to nie Algieria, dokładnie tak jak Anglia to nie Polska, Polska to nie Rosja. Precyzja w języku i rozumieniu światowej wędrówki ludów jest niezwykle istotna.  Rzeczywiście razem z uciekinierami z terenów wojennych przybywa do Europy wielu imigrantów ekonomicznych. Lewacy również uważają, że ofiarom wojny trzeba pomóc, a innych odesłać do domu. Proces odróżnienia jednych od drugich jest trudny, ale ludzkość jest tego warta.

  1. Terroryzm czy agresja przypisana kolorowi skóry, czy religii. Radykalizm nie jest domeną żadnej religii czy grupy społecznej. W różnych momentach historycznych nękał różne nacje, religie, czy światopoglądy. Był napędzany przez konkretne jednostki, które umiejętnie wyczuwały nastroje (słabości) społeczne i indoktrynowały innych. Radykałowie są najgłośniejsi i najbardziej medialni, przez to często zajmują większość przestrzeni informacyjnej. Informacje o nich są również najbardziej emocjonalne — przemawiają do lęków i obaw ludzkich. Nie oznacza to wcale, że są reprezentatywne. Hitler nie reprezentował charakteru każdego Niemca, Stalin każdego mieszkańca ZSRR, tak jak Abu Bakr Al Baghdadi nie reprezentuje wszystkich muzułmanów. Zamykanie się na społeczność muzułmańską jest spychaniem jej w ręce radykałów.

  2. Islam — kultywacja patriarchatu. Tak. Według lewackiej oceny, dokładnie tak jak katolicyzm — religia ta w dużej części utrwala dominację mężczyzn nad kobietami. Dyskryminuje kobiety. Zgadzamy się, że naszym obowiązkiem jest skonfrontowanie teologów obu religii w tej sprawie. Nie zmienia to jednak faktu, że obie religie są systemem wartości dla wielu jej wyznawców. Lewak uważa, że te aspekty tego systemu, które naruszają prawa człowieka powinny być poprawione. Dokładnie tak jak Unia Europejska, tak jak i religia (każda) powinna być w kółko poddawana samorefleksji jej twórców i liderów.

 

III. KOD

 

KOD to wartościowa idea społecznej aktywności. Ma wielostronicowy program, od niedawna jest stowarzyszeniem z nowym Statutem. Jest to kompromis wypracowany przez liderów grup regionalnych i działaczy lokalnych. KOD ma kilku liderów Beata Kolis, Jarek Marciniak, Piotr Cykowski, Radomir Szumełda, jak również innych działających wewnętrznie przy mobilizacji struktur, których na pierwszy rzut oka nie widać. Nie mówiąc już o liderach regionalnych, w których jest moc i siła. Czy w Polsce, chociażby (ale nie tylko!) Magdalena Filiks, Piotr Wieczorek albo Bartosz Sierpniowski czy zajmujący się brukselskimi sprawami Agata Szybowska, Marcin Mycielski. Polonia KOD tworzy swoje komórki i wyłania swoich liderów od Norwegii po USA. Mateusz Kijowski jest twarzą KOD, nadaje ruchowi filozoficzny ton. Działania przewidziane w KOD to oprócz ciągłego reagowania na łamanie standardów demokracji również działania edukacyjne. KOD tak naprawdę jeszcze nie ruszył pełną parą. Demonstracje, chociaż ważne nie będą stanowić jego podstawy. To tylko najbardziej widoczna część. Celem jednak jest praca u podstaw.


KOD nie jest jednak pozbawiony czynnika ludzkiego. Jako oddolny ruch społeczny, który powstał z chęci pobudzenia społeczeństwa obywatelskiego będzie musiał uporać się również z elementami radykalnymi, na które w KOD nie ma przyzwolenia. Wykształcenie kultury organizacyjnej i zasad etycznych i wprowadzenie ich na wszystkie szczeble struktury będzie więc wymagało czasu. Ostateczny sprawdzian dla KOD to reakcje ruchu wobec jego koalicjantów ( a nie wobec opozycji). Czy będziemy w stanie krytykować błędy i potknięcia PO, Lewicy czy .Nowoczesnej? Czy będziemy w stanie konfrontować się z naszymi obecnymi sojusznikami? Czy udowodnimy sceptykom, że jesteśmy sprawiedliwi i mierzymy wszystkich według tej samej miarki?

 

Czy lewak jest patriotą?


Lewak uważa, że odpowiedzi na problemy ówczesnego świata powinny być rozwiązywane na poziomie globalnym. Uważa tak dlatego, że interesy jego własnego kraju leżą mu na sercu. Dbałość o przyszłość planety ziemi, jak i szacunek dla ludzkości nie stoją w konflikcie z myśleniem narodowym — wręcz przeciwnie — są wobec niego komplementarne. Nawet najpotężniejszy i najpiękniejszy element nie przetrwa bowiem w przestrzeni pełnej chaosu. Z naszej planety ziemi, owiniętej siecią powiązań i kontaktów nie możemy po prostu wyjść obrażeni. Po za tym, nie bardzo mamy dokąd.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Recent post