© 2017 by Katarzyna Mortoń

 

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

Obóz dla uchodźców w Brukseli

October 4, 2015

Obóz dla uchodźców

 

Żywiołowa, głośna muzyka oraz energiczne klaskanie unoszą się nad parkiem Maximiliana w Brukseli. Zapach grilla, kolorowe namioty i radosna atmosfera rozświetlają zachmurzone belgijskie niebo. Dziś - 24 września — w obozie dla uchodźców na ulicy Boulevard Bolivar muzułmanie obchodzą EID, religijne święto. Uśmiech towarzyszy prawie wszystkim i wydawać by się mogło, że frustracja, poczucie niepewności jutra i zmęczenie na tę jedną chwilę ustępuje radości. Obóz zamieszkują głównie Irakijczycy, jednak można w nim spotkać ludność z Erytrei, Afganistanu, Syrii, jak również tureckich Kurdów. Kampus został utworzony pod koniec sierpnia. - ''Dlaczego tutaj?'' — pyta retorycznie Mariam, wolontariuszka reprezentująca organizację Europejska Muzułmańska Młodzież i Studenci, pracująca w obozie — ''ponieważ obóz znajduje się naprzeciwko Biura dla Cudzoziemców, w którym przybysze muszą się zarejestrować. To lokalna społeczność utworzyła ten kampus. Na samym początku pojawił się tu jedna osoba z namiotem, następnie przyszli inni ''— tłumaczy Mariam. Jak się okazuje, w szybkim tempie do pomocy włączyli się woluntariusze z organizacji pozarządowych takich jak Burgerplatform (Platforma Obywatelska), Oxfam, Vluchtelingenwerk (prawnicy), Lekarze Świata, Islam Relief, czy też Colleactif. Mieszkańcy Brukseli również pomagali w budowie struktur obozu. - ''Niektórzy zaczęli przynosić materiały budowlane takie jak drewno ze swoich domów albo z pracy. Zaczęliśmy tworzyć drewniane schronienia'' — mówi Mariam wskazując na drewnianą konstrukcję z dachem i podłogą. - ''Tutaj nie ma szefa, koordynacja różnych aktywności toczy się na podstawie wzajemnego szacunku.'' - W obozie usytuowanych jest obecnie około 300 namiotów, serwowane jest jedzenie, jak i napoje, rozdawane ubrania. Te ostatnie dostarczone głównie przez mieszkańców Belgii różnych narodowości. Obóz prowadzi swoją stronę na FB gdzie codziennie ogłaszana jest lista produktów, których wciąż uchodźcom brakuje. Społeczność reaguje na prośby koordynatorów błyskawicznie, dary często przewyższają faktyczne zapotrzebowanie. Na terenie kampusu jest namiot z dostępem do internetu, punkt pomocy medycznej, boisko, na którym młodzież gra głównie w piłkę, aby zabić nudę. Od dziś jest również namiot położniczy zorganizowany przez flamandzkie wolontariuszki. Wszystko w kampusie opiera się na pracy wolontariatu. - ''Nie dostajemy żadnej pomocy rządowej'' — mówi Mariam — ''władze głównie otwierają centra dla uchodźców, ale do tych dostęp mają tylko osoby już zarejestrowane w Biurze Imigracyjnym. Tutaj przybysze mogą mieszkać do momentu tej właśnie rejestracji.


W innym, pobliskim budynku, w siedzibie Czerwonego Krzyża znajduje się obecnie około 500 leżanek kempingowych — ''Niestety na samym początku, nie zostały wzięte pod uwagę różnice kulturowe... Nie ma miejsca na prywatność. Godziny otwarć są niepraktyczne, nie ma miejsca, w którym można by się było umyć. Między innymi dlatego ludzie wolą mieszkać w obozie w Parku Maximiliana'' - tłumaczy ekspert ds. Integracji z jednej z belgijskich instytucji. -‘’Do budynku Czerwonego Krzyża nie mają wstępu niezarejestrowani'' - przypomina Joelle Tintinger, wolontariuszka.

 

 

 

Procedura


Liczba ludzi mieszkająca w obozie zmniejsza się z dnia na dzień. W momencie, w którym przybysz zostaje zarejestrowany w Biurze Imigracyjnym otrzymuje on miejsce w centrum dla uchodźców. - ''Mimo to, wiele osób woli zostać w naszym parku'' — mówi Mariam — ''mogą się tu komunikować w języku arabskim, otrzymują smaczne posiłki i miło spędzają czas'' — wolontariuszka uśmiecha się — ''jesteśmy jak jedna wielka rodzina.'' Hussein, muzyk z Iraku, jest już zarejestrowany, ale wciąż odwiedza kampus — ''Centra dla uchodźców są położone na odludziu. Nie ma tam zbyt wielu ludzi, możliwości spotkania się z innymi, rozmowy.'' - dlatego właśnie Irakijczyk przyjeżdża do parku regularnie.

Zarejestrowanego imigranta czekają zazwyczaj dwa wywiady z przedstawicielami Biura Imigracyjnego. Na podstawie zebranych w trakcie takiej rozmowy danych odpowiednie władze zdecydują czy dana osoba zasługuje na statut uchodźcy, czy też zostanie ona zakwalifikowana jako imigrant ekonomiczny i odesłana do kraju pochodzenia albo też do karaju, w którym została zarejestrowana. Jeżeli imigrant otrzyma statut uchodźcy, zostanie mu przyznana karta pobytu, wówczas będzie on mógł pójść do szkoły i oraz rozpocząć pracę zarobkową. Uchodźca rozpocznie również obowiązkowy program integracyjny (kursy językowe, jak również lekcje wiedzy o Belgii).

 

Ludzie

 

''Ludzie, którzy tu przyjeżdżają uciekają przed wojną, przed dyskryminacją i terroryzmem, w tego słowa znaczeniu chcą lepszego życia'' - mówi Mariam. Niektórzy z nich, przyjeżdżają jednak tutaj i czują się traktowani jeszcze gorzej. Oczekują otrzymania statusu uchodźcy. Mamy tu Syryjczyków i Irakijczyków, wiadomo, że uciekają oni przed wojną, dlaczego nie można więc im takiego statusu przyznać od razu?''

 

 

 

Ahmed pochodzi z Ramadi, Anbar z Iraku. Pierwszym krajem, do którego pojechał była Turcja, potem przepłyną łodzią do Grecji. Z Grecji przeszedł na piechotę do Macedonii, aby kolejno jechać przez Serbię, Węgry, Austrię, Niemcy, Holandię aż do Belgii. - ''Jestem studentem, ale nie dokończyłem edukacji z powodu wojny. Skończyłem tylko 12 klasę'' - mówi. W Iraku pracował jako malarz. Podróżował sam, rodziny ze sobą nie wziął, mówiąc, że przeprawa przez morze byłaby dla nich zbyt niebezpieczna. Powodem jego wędrówki jest strach przed bojówkami i Daash (Państwem Islamskim).

 

 

 

 

 

Hussein jest muzykiem z Północnego Bagdadu, założycielem zespołu grającego tradycyjną muzykę, Solo Bagdad. Irakijczyk ukończył studia w Instytucie Muzycznym, pracował również dla amerykańskiej firmy zajmującej się bezpieczeństwem. - ''W Iraku jest zawsze niebezpiecznie. W 2003 roku, jeżeli powiedziałeś to, co myślisz mogłeś zostać zabity. Dziś, jeżeli zwyczajnie idziesz ulicą też możesz zostać zabity. ''Trzech wujków Husseina zginęło z rąk Saddama Husajna. Rodzice zginęli w 2005 roku, zabici przez bojówki Al-Qaidy. Targetem była jego mama, która zasiadała w radzie miasta i działała politycznie. Hussein, aby dotrzeć do Belgii musiał przepłynąć łódką z Turcji do Grecji, następnie przedostać się do Macedonii, Serbii, Węgier, Austrii i Niemiec.

 

Ahmad

Ahmad, jest młodym Afgańczykiem z prowincji Bahlan. Podróżował on przez Pakistan, Iran, Turcję, Grecję, Macedonię, Serbię, Węgry, Austrię i Niemcy, aby w końcu dotrzeć do Belgii. Nie miał pojęcia dokąd dokładnie zmierza. - ''Znalazłem się tutaj, ponieważ tutaj mnie przywiózł przemytnik. Podróżowałem z siostrą, braćmi i rodzicami, ale zgubiłem ich gdzieś między Grecją a Turcją'' - mówi. Ahmad ma nadzieje, że w przyszłości odnajdzie rodzinę.- ''Sytuacja w moim kraju jest zła, Talibowie zabijają ludzi'' - mówi pytany o przyczynę opuszczenia kraju.

 


Polityka


Większość imigrantów zamieszkująca obóz dla uchodźców w parku Maksymiliana to Irakijczycy. Jak mówią, uciekają przed bojówkami i tak zwanym Państwem Islamskim oraz niestabilną sytuacją w kraju. Przybyli do Belgii, ponieważ słyszeli, że kraj ten jest przyjazny uchodźcom i będą traktowani jak istoty ludzkie. Większość z nich wspomina przeprawę przez Węgry jako doświadczenie uwłaczające człowieczeństwu. Większość z nich to młodzi mężczyźni, wyruszyli ze swoich domów jako pierwsi (jakoby przecierając szlak) z myślą o wsparciu rodziny w późniejszym okresie. Jeden z nich mówi mi - ''jeżeli sytuacja w Iraku ustabilizuje się, będę pierwszy, który wróci!''. Dlaczego nie zostają, aby walczyć dalej? - ''Aby walczyć musisz wierzyć pewnej opcji, władzy, mieć autorytet, który wspierasz'' - mówi mi Hussein - ''ludzie są zmęczeni, mają poczucie, że giną na marne, że za nową władzą znowu staną osoby, które będą dbać o swój własny interes.'' - komentuje. Irakijczycy zostali przyjęci przez społeczeństwo życzliwie. Zdołali zbudować społeczność w swoim kampusie, którą odwiedzają również mieszkańcy Brukseli, żeby pomóc, albo po prostu spędzić miło czas. Mimo to polityka belgijska prowadzona jest w innym tonie. Sekretarza Stanu ds. Migracji, Theo Francken , polityk nacjonalistycznej partii N-VA jakiś czas temu ogłosił:

Since 03/09/2015 the Belgian asylum authorities have frozen asylum applications from Baghdad and surrounding districts. This decision was motivated as such: “The security situation in Bagdad has changed since 2014 and is no longer such that every applicant from Bagdad runs a real risk in case of return.”

 

Oznacza to, że Irakijczycy, którzy przybyli do Belgii z okolic Bagdadu będą musieli wrócić do swoich domów, gdyż na tych terenach jest już według niego bezpiecznie. - ''Rząd Belgii zachowuje się jakby był zaskoczony napływem uchodźców. Ale przecież wszyscy mamy możliwość oglądania na bieżąco wiadomości i śledzenia sytuacji międzynarodowej'' - mówi Mariam .- ''Wydaje mi się, że Belgia po prostu nie była zainteresowana udzieleniem dostatecznej pomocy uchodźcom i zdecydowała być zaskoczoną'' - podkreśla. Jednak niektórzy mieszkańcy Belgii są innego zdania - ''Wydaje mi się, że ta cała historia z obozem dla uchodźców i samymi uchodźcami stała się narzędziem w rozgrywkach politycznych'' - mówi jeden z młodych obywateli. - ''Nikt nie mógł oczekiwać, aż takiej ilości ludzi. To normalne, że w takiej sytuacji mogą się zdarzyć różnego rodzaju błędy.''


Namioty na chodniku

 

Na początku października, społeczność, która wybudowała i prowadziła obóz dla uchodźców w Parku Maximiliana zdecydowała go zamknąć. - ''Jest za zimno, aby spać w parku''- mówi Joelle. Kolejną przyczyną takiej decyzji, była chęć wywarcia presji na rząd, aby ten wziął sprawy w swoje ręce. '' 6 namiotów zostało przeniesionych przed siedzibę Czerwonego Krzyża. Nie bardzo im się to podobało, ale i tak to tam wybudowaliśmy. Wczoraj przybyło około 157 nowych uchodźców i nie mieli gdzie spać, ponieważ nie byli jeszcze zarejestrowani.'' - dodaje. Trzeciego października przedstawiciele rządu pojawili się w okolicach namiotów, aby zarejestrować przybyszów. ''Zostali jednak tylko 30 minut i sobie poszli'' - mówi Joelle. Przebieg wydarzeń wciąż przybiera nowy tor, warunki, w jakich przyjmowani są uchodźcy i zasady, według jakich się ich traktuje są dostosowywane do zaistniałej sytuacji, choć niektórzy twierdzą, że za wolno i niedostatecznie.

Społeczność, która tworzyła obóz dla uchodźców w Parku Maximiliana dostała do użytku przestrzeń w pobliskich magazynach od jego właściciela. Do przestrzennych pokoi został przeniesiony skład ubrań, przygotowano w nich również małą szkołę i miejsce do zabaw dla dzieci, serwowana jest herbata i kawa. Po pomieszczeniach roznosi się muzyka, śpiewanie i gwar wielu języków. Rodzinna atmosfera z parku i budowanie więzów ze społecznością trwa.

 

Galeria zdjęć, 24.09.2015, Maximilan Park w Brukseli.

Katarzyna Mortoń

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Recent post