Kwestia Uchodźców a Nieświadomość

September 13, 2015

1. Imigranci do Polaków (video)
2. Język, emocje, a media
3. Polski Strach

 
Definicje:
Uchodźca —  ''W myśl Konwencji Genewskiej za uchodźcę może być uznana osoba, która „przebywa poza granicami państwa, którego jest obywatelem". Opuszczając państwo swojego obywatelstwa, uchodźca rezygnuje z jego ochrony, uznając, że władze państwowe nie wywiązały się należycie z ciążących na nich obowiązków względem obywatela. Dopuszczały do sytuacji, w której osobie tej groziło prześladowanie lub same dopuszczały się prześladowania swego obywatela.'' [1]
Diaspora - ''«rozproszenie po świecie jakiejś grupy etnicznej lub religijnej; też: grupa etniczna lub religijna żyjąca w rozproszeniu»'' [2]
Imigrant — ''cudzoziemiec osiedlający się w jakimś kraju''[3]

1. Diaspora afrykańska o wyzwaniach

Obecnie w polskich mediach o imigrantach czy też uchodźcach z Bliskiego Wschodu mówi się dużo. Niestety, głos ich samych jest rzadko słyszalny, a jeśli już to jest on ograniczony do kontekstu obecnego kryzysu. Poniżej przedstawiam wypowiedzi kilku osób z diaspory afrykańskiej bądź też samej Afryki o tym, co czują, myślą i jakie rozwiązania proponują w swojej własnej sprawie.



JĘZYK, EMOCJE I MEDIA

Tłok w umyśle

Większość Polaków zna „uchodźcę” czy „imigranta” głównie z mediów (tekstów, video i obrazków). Oba pojęcia duża część mieszkańców Lechistanu kojarzy obecnie z krajami Bliskiego Wschodu, Islamem oraz zdjęciami ukazującymi kryzys na granicach Europy. W tle tych skojarzeń jak szalone mkną utrwalone w naszych umysłach relacje medialne o krwawych atakach terrorystycznych czy tak zwanym Państwie Islamskim. Czyli wszystko to, co kontrowersyjne, atrakcyjne i wystarczająco bulwersujące — aby potencjalny widz czy czytelnik kupił gazetę, obejrzał video, zawiesił oko na zdjęciu. Jakby tego było mało media społecznościowe kierują się swoimi prawami, każdy jest dziennikarzem, każdy ma bloga (ja też mam), każdy jest fotografem, a news im bardziej emocjonalny tym szybciej roznosi się po Internecie w postaci prawdy absolutnej. News nie zawsze możliwy do weryfikacji. Umiejętność analizy informacji i znajomość mechanizmów medialnych w społeczeństwie polskim jest niska („media literacy”). Dezinformacja i strach tudzież naiwność i euforia — czyli wszystko, co silne i skrajne zdają się rządzić naszą polską psyche. Umiar występuje rzadko, a jeśli już jest to nie przebija się przez skrajność. I w tym też bałaganie percepcja „uchodźcy” żyje już swoim własnym życiem.

Wyobraź sobie

A tymczasem uchodźca to człowiek taki jak ja czy Ty, który znalazł się (nie ze swojej winy) w tragicznej sytuacji życiowej. Uchodźca to nie jest zdjęcie na FB, tytuł w gazecie, czy liczba w statystykach. Uchodźca to Sara albo Marek, to osobowość, temperament o takiej czy innej historii życiowej, poglądach, umiejętnościach, talentach czy poczuciu humoru. Uchodźca to Twój potencjalny przyjaciel, kolega, współpracownik lub sąsiadka. Uświadomienie sobie tej podstawowej oczywistości pomaga w neutralizacji stereotypowego pojmowania słowa „uchodźca”, które dzięki mediom nabrało ostatnio nieludzkich kształtów. Wyrażenia takie jak „szturmujące masy”, „strumienie”, „pociągi oblepione przez” kreują w głowie czytelników skojarzenia dalekie od sedna sprawy, czyli indywidualnych charakterów ludzkich. Kiedy mówimy „ponton pełen imigrantów/uchodźców zatonął” to dotyka nas to jakoś inaczej niż gdybyśmy powiedzieli „ponton pełen ludzi zatonął”. Bo z ludźmi się utożsamiamy a imigrant czy uchodźca jest to już inna, bardziej odległa kategoria. Media używając coraz to bardziej atrakcyjnych (pod względem sprzedaży) tytułów utrwalają w naszej świadomości osobę poszukującą azylu jako postać oderwaną od jej historii, odrealnioną. Niemalże jakby życie Sary czy Marka zaczęło się w tej nieszczęsnej łodzi (bo od tego momentu zostało ono nagrane i pokazane przez media) i nie było w nim przeszłości, dylematów wojny i przetrwania, jakby nigdy nie byli ludźmi, tylko zawsze uchodźcami.

Uprzedmiotowienie pozytywne?
Cienka linia między podnoszeniem świadomości w społeczeństwie a komercjalizacją tragedii chwilami — w moim odczuciu — się zaciera. Na moim Facebooku ludzie fotografują uchodźców, a czasem fotografują się z uchodźcami. W dobrej wierze oczywiście, głównie, aby pokazać solidarność i uświadomić innych, że można i trzeba pomóc. To dobrze! To bardzo dobrze. Są jednak momenty, w których zastanawiam się, co ten fotografowany uchodźca czuje. Wdzięczność za wsparcie — to na pewno — ale pewnie jest też wyczerpany i być może zagubiony. Czy wie, że jest fotografowany i w jakim celu? Czy wie, jaki opis dołączony zostanie do jego zdjęcia i popłynie w świat Internetu? Czy się na to zgodził? Czy jest to już osoba publiczna i nie musi? Czy są to pytania, które powinno się postawić? Nie jestem pewna czy nie przesadzam, ale przychodzi mi to do głowy nieustannie. Myślę, że jest istotne, aby w tej całej medialności tragedii nie stracić z oczu sprawy najważniejszej, czyli powagi tragedii pojedynczego życia oraz wysiłku, jaki jest dopiero przed nami: procesu wieloletniej obustronnej integracji.

POLSKI STRACH — kryzys zaufania i niewiedza
W mojej skromnej ocenie polskie psyche potrzebuje styczności z innymi kulturami. Imigranci wspomogą Polskę nie tylko ekonomicznie, ale również rozszerzą nasze horyzonty myślowe będąc punktem odniesienia do nas samych i naszego Polsko-centryzmu. W globalnym świecie umiejętność obcowania z innymi kulturami jest umiejętnością ważną. Imigranci to nie tylko obowiązek czy ciężar, ale również potencjał ludzki, bogactwo kulturowe i stymulująca nasze ''Ja'' różnorodność. Niemniej jednak, aby cały proces pomocy uchodźcom i obustronnej integracji (bo to nie jest tak, że tylko przybysze muszą się wysilić na zrozumienie nas, ten akt musi zostać odwzajemniony) musi zostać podparty poczuciem bezpieczeństwa. No właśnie a tego poczucia bezpieczeństwa (jak również pewności siebie) większości Polaków brakuje. Kilka spraw, które na to wpływają:
1. Polacy nie ufają naszym elitom politycznym i nie biorą ich na serio. Taśmy, referenda, matko-boski Duduś, nawet gniewny Kukiz się spala. Ustawa przegłosowana, ale zaraz następna ekipa ją cofnie. Właściwie wszystko się może zdarzyć. W tych warunkach strach ma jeszcze większe oczy. Skoro nasze elity podejmują nieracjonalne, pochopne, populistyczne decyzje wobec nas samych — to jak mamy im zaufać, że sobie porządnie przemyślą integrację międzykulturową?
2. Brak lidera politycznego, który wydawałby się, chociaż osobą dojrzałą — ten punkt jest trochę związany z tym pierwszym. Brakuje nam w Polsce lidera, którego może niekoniecznie się lubi, niekoniecznie się z nim zgadza, ale się mu w jakiejś mierze jednak ufa. Ufa się jego stabilności psychicznej, szczerości, logice, zdolnościach analitycznych i wierzy się, że ta osoba zrobi jednak wszystko, aby było dobrze. Takim liderem na przykład jest Kanclerz Angela Merkel dla Niemców. Są oni w stanie powierzyć jej cięższe zadania i mają poczucie, że Niemcy mogą zrobić dla świata więcej (nie tylko dlatego, że są finansowo stabilniejsi), ale również dlatego, że mają lidera, któremu są w stanie zaufać i wierzą, że ich przez różne wyzwania przeprowadzi.
3. Brak zaufania/zrozumienia do systemu bezpieczeństwa międzynarodowego i spadek wiarygodności jego zdolności działania. Oto pytania, które najczęściej słyszę w różnego rodzaju rozmowach:
- Dlaczego USA (+Zachód) najechały na Irak (mimo fałszywych dowodów jakoby Saddam Husajn posiadał broń masowego rażenia), a nie umieją (bądź nie chcą) rozprawić się z Państwem Islamskim (które nota bene powstało dzięki tej właśnie inwazji, o czym pisałam już we wcześniejszej analizie)? Dlaczego Zachód pozwolił na aneksję Ukrainy?
- Dlaczego bogate kraje arabskie nie przyjmują uchodźców? (Choć przeznaczają słone dotacje do ONZ na sprawę uchodźców), Dlaczego kraje Zachodu nie wywrą presji na bogatych krajach arabskich w tej właśnie sprawie?

4. Brak wiedzy i nieświadomość — jak już wspomniałam większość Polaków czerpie swoją wiedzę głównie z mediów (jakość tej wiedzy została zaprezentowana powyżej). O Bliskim Wschodzie wiedzą niewiele, radykałów islamskich wrzucają do jednego worka z muzułmanami (myli im się pojęcie islamisty z islamem, z państwem islamskim, uchodźca z imigrantem itd.) Wielu z nas nie jest również świadomych różnic między poszczególnymi krajami arabskimi (tak jak i dla wielu mieszkańców krajów arabskich Polska kojarzyć się może na przykład z Rosją). Oczywiście są w Polsce media, świetne inicjatywy, jak i mnóstwo pozytywnych, proaktywnych ludzi, którzy pomagają, chcą uchodźców, angażują się, organizują się — kibicują im ci, którzy myślą podobnie. Jest to zjawisko jak najbardziej normalne (wszyscy czytamy chętniej te informacje, które potwierdzają nasze myśli) - pytanie brzmi: Jak doprowadzić do dialogu między tymi dwiema grupami, aby rozładować istniejące w Polsce napięcie i przygotować stabilny grunt na przyjęcie uchodźców? Jak dostarczyć więcej rzetelnej wiedzy, która nie trafi nie tylko do tych już i tak na temat „obeznanych”.
5. Brak pragmatycznego planu na integrację (zakomunikowanego jasno społeczeństwu)
- Jak to zrobimy? Jak to będzie wyglądało? Ludzie chcą to wiedzieć i zrozumieć. Z mediów (i znowu te media) dochodzą do Polaków strzępki różnych informacji, że we Francji „multi-kulti” się nie udało, że w skandynawskich krajach też nie (choć tak naprawdę nikt nie umie przytoczyć żadnych w tej kwestii danych).
Uwaga: W moich przemyśleniach pomijam zupełnie grupę ''hejterów'', czyli osób nietolerancyjne z natury (czy też źle wychowanych przez szkołę bądź rodziców, zazwyczaj o wyjątkowo niskiej samoocenie). Są to bowiem osoby, które niezależnie od dostarczonych im informacji będą płonęły nienawiścią do kogoś, albo czegoś... jeśli nie uchodźców to znajdą sobie innego wroga.

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Recent post

September 12, 2017

July 3, 2017

Please reload

Le

Let's Stay in Touch!

Find Me on Social Media 

© 2017 by Katarzyna Mortoń